Na terenie Zespołu Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem dziewięć osób: pięciu uczniów, dwie nauczycielki i dwie osoby postronne. Kilka osób zostało ranionych w szkole, a pozostałe w trakcie ucieczki nożownika. Poszkodowani trafili do szpitali w Łomży i Ostrołęce. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Napastnik został zatrzymany przez policję około 2 km od szkoły, kiedy uciekał w stronę miejskiej plaży. Mundurowi przewieźli go do szpitala.
Atak w szkole w Ostrołęce. Sprawca miał w plecaku ładunek wybuchowy
– W plecaku, który [nożownik – przy. red.] wniósł na teren szkoły, znajdował się ładunek wybuchowy domowej konstrukcji, który prawie został zdetonowany – poinformował w środę wieczorem na antenie TVN24 prokurator krajowy Dariusz Korneluk.
Dodał, że z informacji, które otrzymał od prokuratora okręgowego w Ostrołęce wynika, że z plecaka 19-latka w pewnym momencie zaczął wydobywać się dym. – Plecak był już w sali komputerowej (...). Tylko i wyłącznie przez właściwe zachowanie pani nauczycielki i uczniów został wyrzucony przez okno i być może to (...) uniemożliwiło jego detonację – powiedział Korneluk.
Jak przekazał, saperzy zabezpieczają ładunki. Później wykonywane będą czynności procesowe. – W związku z tym kwalifikacja czynu, o której jest mowa w tej sprawie, czyli usiłowanie zabójstwa, na pewno zostanie rozszerzona – zapowiedział prokurator krajowy.
Z relacji Korneluka wynika również, że 19-latek po zdarzeniu usiłował targnąć się na własne życie. Zapytany, co już udało się ustalić na temat ucznia, odparł: "Wiemy bardzo dużo". Zaznaczył jednak, że nie chce zdradzać szczegółów, które mogą na tym etapie zaszkodzić postępowaniu. – Po kilku godzinach prowadzenia postępowania wszystko wskazuje na to, że sprawca działał w sposób umyślny i był na to przygotowany – podkreślił.
Czytaj też:
Wstrząsająca relacja z Ostrołęki. "Mamo, jest atak w szkole"
