Prezydent Nawrocki w trakcie wizyty na Filipinach miał okazję spotkać się z Manny'm Pacquiao, jednym z najlepszych pięściarzy w historii. Polityk i sportowiec odbyli krótką sesję treningową, z której nagranie zostało zamieszczone w mediach społecznościowych, gdzie cieszy się dużą popularnością. Po spotkaniu Pacquiao napisał, że trenowanie z Nawrockim było dla niego zaszczytem.
Tymczasem politycy koalicji rządowej kpią ze spotkania. Michał Szczerba z KO uważa, że prezydent nie powinien chwalić się treningiem, którego poziom sięga "gangusów z miasta".
W czwartek w podobnym tonie wypowiedział się Bogdan Zdrojewski. Polityk stwierdził, że jest mu wstyd za prezydenta Polski. Polityk nie wyjaśnił jednak, co dokładnie w zachowaniu głowy państwa miało być tak żenujące.
Przydacz ujawnia kulisy spotkania
Krytyka zmusiła szefa prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej do zabrania głosu. Marcin Przydacz wskazał, że "inicjatorem spotkanie Pana Prezydenta z wielokrotnym mistrzem świata Mannym Pacquiao była strona filipińska".
"To nasi filipińscy partnerzy zgłosili propozycję spotkania. Zaproponowano spotkanie w dowolnym wybranym przez Pana Prezydenta miejscu, wskazując również kilka potencjalnych lokalizacji. Prezydent wybrał kultowy klub bokserski Elorde, który Mistrz objął swoją opieką i w którym wspiera ambitnych młodych bokserów pochodzących z biedniejszych dzielnic" – napisał.
Przydacz wskazał, że absurdalne są zarzuty, że strona polska zapłaciła za spotkanie z byłym mistrzem świata w boksie. Takie twierdzenia mają na celu jedynie "zdyskredytowanie ważnego elementu dobrej wizyty na Filipinach". Równie niedorzeczne jest, jak wskazał polityk, "wskazywanie na brak adekwatności w wymianie prezentów".
"Widać jak wielkie emocje, powodowane «żalem wewnętrznym», budzi ta wizyta wśród części polityków rządowych" – zakończył swój wpis szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP.
Czytaj też:
Przydacz wbija szpilę Sikorskiemu. "Cóż szkodzi się dokształcić" Czytaj też:
Przydacz wbija szpilę Kosiniakowi-Kamyszowi. Poszło o wojska USA w Polsce
