Paryż nigdy nie ma końca

Paryż nigdy nie ma końca

Dodano: 
Luwr, Paryż
Luwr, Paryż Źródło: Pixabay / matt_86/ domena publiczna
Z Martą Orzeszyną, autorką książek o stolicy Francji rozmawia Tomasz Zbigniew Zapert.

Tomasz Zbigniew Zapert: Paryż z lat 1919–1939 to najefektywniejszy okres w dziejach miasta?

Marta Orzeszyna: Wydaje mi się, że belle époque była efektywniejsza w budowaniu wizerunku nowoczesnego miasta. Napoleon III i baron Haussmann z konsekwencją realizowali marzenie Bonapartego o najpiękniejszej stolicy świata. Szerokie bulwary, aleje, ogrody, parki, proporcjonalne kamienice, jasne mury, wieża Eiffla, ale też kanalizacja, czyste ulice, szerokie chodniki bez płynących ścieków. Dokonano wtedy ogromnego wysiłku i poświęcono wiele, by w tak krótkim czasie stworzyć nowy Paryż, który zaczął przyciągać tłumy.

Natomiast lata 20. i 30. były, moim zdaniem, najefektowniejszym okresem. Wizja rozbawionego Paryża, tzw. les années folles (szalone lata), wpłynęła na masową wyobraźnię, czyniąc z Paryża miasto idealne. A stolica Francji choć piękna i ciekawa, do ideałów nie należy i w tym też tkwi jej niepodrabialny urok.

W jakiej dziedzinie sztuki względnie nauki ten czas zapisał się najtrwalej?

Wywiad został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Rozmawiał: Tomasz Zbigniew Zapert
Czytaj także