W piątek (9 października) Kanał Zero opublikował materiał, w którym dwie byłe współpracownice Michała Kołodziejczaka oskarżyły go m.in. o agresję, przemoc i nakłanianie do zażywania substancji przedstawianej jako kokaina.
Były wiceminister rolnictwa zaprzeczył zarzutom, określając je jako pomówienia. Po publikacji klub Koalicji Obywatelskiej zawiesił go w prawach członka. Oczekujemy weryfikacji doniesień medialnych przez właściwe służby – poinformował Zbigniew Konwiński, szef klubu KO.
W poniedziałek (12 października) Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła z urzędu czynności sprawdzające dotyczące doniesień medialnych w zakresie zmuszania do określonego zachowania i udzielania środków odurzających.
Dzień wcześniej, w niedzielę (11 października) Kołodziejczak złożył zawiadomienie w łódzkiej delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Politykowi towarzyszył detektyw Krzysztof Rutkowski i jego ludzie.
Kołodziejczak i Rutkowski razem w ABW. Szłapka mówi o "kompromitacji"
Rzecznik rządu Adam Szłapka był pytany we wtorek (13 października) w Polsat News o przyszłości Kołodziejczaka w KO. Jak tłumaczył, w takich sytuacjach najpierw należy wyjaśnić okoliczności sprawy. Przypomniał, że poseł został natychmiast zawieszony.
– Procedura jest zawsze taka. Od razu jest zawieszenie i żeby nie tworzyć sądów kapturowych, daje się chwilę czasu na wyjaśnienie – powiedział rzecznik rządu. Dodał, że jeśli poseł nie przedstawi wyjaśnień, zostanie usunięty z klubu. – I tutaj nie będzie zmiłuj – zaznaczył.
Szłapka skrytykował również decyzję Kołodziejczaka o skorzystaniu z pomocy Krzysztofa Rutkowskiego. – To jest kompromitujące – ocenił.
Detektyw wystąpił w poniedziałek (12 października) na konferencji prasowej w Sejmie. Nie pojawił się na niej Kołodziejczak, który – jak przekonywał Rutkowski – nie chciał komentować sprawy ze względu na toczące się postępowanie.
Czytaj też:
Rutkowski sugeruje, że Kołodziejczak mógł być pod wpływem alkoholu
