Niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zwraca uwagę na trudną sytuację żyjących jeszcze polskich ofiar II wojny światowej. W opublikowanym w środę artykule warszawski korespondent gazety Stefan Locke opisuje dramatyczne historie osób, które mimo upływu ponad 80 lat od zakończenia wojny wciąż ponoszą konsekwencje niemieckiej okupacji.
Jedną z nich jest 94-letnia Amelia L., była robotnica przymusowa. Kobieta utrzymuje się z emerytury w wysokości 2900 zł, z której musi opłacić mieszkanie, żywność i lekarstwa. Od lat choruje na nowotwór, jest wdową, nie ma dzieci i potrzebuje pomocy opiekunki. Zwróciła się do Fundacji "Polsko-Niemieckie Pojednanie" z prośbą o wsparcie finansowe. Jak zauważa niemiecki dziennik, podobnych wniosków jest znacznie więcej.
Pomoc dla polskich ofiar wojny. Fundacji brakuje pieniędzy
Fundacja "Polsko-Niemieckie Pojednanie" stara się pomagać osobom, które ucierpiały podczas niemieckiej okupacji, a dziś znajdują się w trudnej sytuacji materialnej i zdrowotnej. Jej możliwości finansowe są jednak ograniczone. "Chodzi wyłącznie o pomoc humanitarną" – podkreśla w rozmowie z "FAZ" prezes fundacji Jakub Deka.
Instytucja dysponuje niewielkim budżetem, który częściowo zasilają darowizny. Nie jest jednak w stanie wesprzeć wszystkich potrzebujących. Pomoc trafia przede wszystkim do osób schorowanych, których miesięczne dochody nie przekraczają 3 tys. zł. Mogą one otrzymać jednorazowo około 1500 zł.
Jak wskazuje "FAZ", znacznie większe możliwości dałoby fundacji uruchomienie środków z niemieckiego budżetu. Problem polega na tym, że Berlin od miesięcy nie podejmuje ostatecznej decyzji w tej sprawie.
Berlin ponownie nie przeznaczył pieniędzy. Ocalałych jest coraz mniej
Niemiecki dziennik przypomina, że w projekcie budżetu federalnego na 2027 rok ponownie nie uwzględniono środków na zapowiadany gest humanitarny wobec polskich ofiar wojny. Nawet niemieccy parlamentarzyści przychylni takiemu rozwiązaniu oceniają, że szanse na wprowadzenie zmian podczas prac budżetowych pozostają niewielkie.
Tymczasem liczba potencjalnych beneficjentów pomocy systematycznie maleje. Według Fundacji "Polsko-Niemieckie Pojednanie" jeszcze w grudniu 2025 roku żyło około 50 tys. osób, które przetrwały niemiecką okupację. Obecnie jest ich już niewiele ponad 40 tys. Wielu z nich ma ponad 90 lat i zmaga się z poważnymi schorzeniami. Przedstawiciele fundacji zwracają uwagę, że pomoc finansowa jest potrzebna natychmiast. W przeciwnym razie część osób, do których miałby zostać skierowany niemiecki gest humanitarny, może go nie doczekać.
"Niemcy czekają, aż umrzemy"
Zdaniem prezesa fundacji jednym ze źródeł dzisiejszego ubóstwa ocalałych są konsekwencje pracy przymusowej. Wiele osób z powodu wojny i niemieckiej okupacji nie mogło kontynuować nauki, zdobyć zawodu ani rozpocząć normalnej kariery zawodowej. Przez kolejne dziesięciolecia wykonywały nisko opłacane prace, co przełożyło się na wysokość ich obecnych emerytur.
Na początku października Deka mówił niemieckiemu radiu WDR, że wśród osób proszących o pomoc narasta rozgoryczenie. "Ci ludzie zwracają się do nas, bo rozpaczliwie potrzebują opieki i pomocy. Są w trudnej sytuacji materialnej i zdrowotnej. Słyszymy od nich: Niemcy czekają, aż umrzemy, wtedy problem sam się rozwiąże" – relacjonował.
Przedstawiciele fundacji nie tracą nadziei, że Berlin ostatecznie zdecyduje się na finansowe wsparcie żyjących jeszcze ofiar.
Czytaj też:
Reparacje wojenne od Niemiec. Polacy zabrali głos w sondażu Czytaj też:
Prof. Dudek bez złudzeń ws. reparacji: Niemcy tego nie zapłacą
