Mainstreamowa dziennikarka wskazała "inspiratora" zamieszek we Francji

Mainstreamowa dziennikarka wskazała "inspiratora" zamieszek we Francji

Dodano: 
Protesty "studentów" we Francji. Władimir Putin
Protesty "studentów" we Francji. Władimir Putin Źródło: X / COLDJACK / PAP, EPA MAXIM SHIPENKOV
Dziennikarka Dominika Długosz zdemaskowała odpowiedzialnego za imigranckie zamieszki we Francji? To Władimir Putin.

W weekend niektórzy internauci i komentatorzy polityczni postawili pytanie, kiedy mainstreamowe media ogłoszą, że za zamieszki we Francji winę ponosi rosyjski prezydent Władimir Putin i jego służby specjalne. "Czy nasze media głównego nurtu już ustaliły, że za zamieszki we Francji odpowiada Putin?" – pytał na swoich social mediach Adam Wielomski.

Długosz: Protesty we Francji inspirowane z Rosji

Na rozpracowanie niecnych poczynań włodarza Kremla w tej sprawie nie trzeba było długo czekać. Prezydenta Rosji jako inspiratora rozruchów zdemaskowała Dominika Długosz, dziennikarka Newsweeka i Onetu.

"Bardzo się na pewno zdziwimy jak się za rok/dwa/pięć okaże, że protesty właśnie teraz w Hiszpanii, Francji, Włoszech były inspirowane z Rosji" – rozpoznała. "W szoku będziemy" – dodała Długosz.

Putin tych migrantów nawpuszczał

Sugestię mainstreamowej dziennikarki skomentowali krótko publicyści "Do Rzeczy" – Rafał Ziemkiewicz i Łukasz Warzecha.

"Bo to Putin tam wszystkich tych migrantów nawpuszczał i tych długów narobił. Wiadomix, pani Dominiusiu" – skomentował Ziemkiewicz.

Putin zgładził dinozaury i zabił Vasco da Gamę

"Co jeszcze w historii inspirowała Rosja? Moim zdaniem Putin stał za zagładą dinozaurów, uderzeniem meteorytu tunguskiego, zabójstwem Leszka Białego oraz śmiercią Vasco da Gamy. Przy czym da Gamę Putin osobiście zaraził malarią, nasyłając na niego wytresowanego komara" – napisał Warzecha.

30 tys. uczestników w Marsylii

Burdy na ulicach francuskich miast dokonywane przez imigrantów i tzw. "nowych" obywateli francuskich oraz lewicowe bojówki nazywane przez mainstreamowe media zamieszkami wynikającymi ze złych warunków w szkołach i wysokich kosztów życia, przybiera coraz większe rozmiary.

Według agencji prasowej Associated Press, w "demonstracjach" w całym kraju wzięło udział od 550 000 do 800 000 osób. Policja przekazała, że na razie zatrzymano 1800.

W Marsylii w rabunkach podczas sobotnich zamieszek uczestniczyło w szczytowym momencie 30 tys. ludzi – poinformowała w niedzielę prefektura policji departamentu Delta Rodanu. W tej liczbie około 8 tys. mieli stanowić sprawcy zamieszek. Na nagraniach z Marsylii widać jak dziki tłum atakuje policję, napada na sklepy, niszczy samochody i sklepy. Dziennik "Le Figaro" poinformował, że w centrum tego miasta zniszczonych i splądrowanych zostało ponad 500 sklepów i punktów handlowych. Prefektura nie podała konkretnych liczb. Na miejscu zniszczeń operują właściwe służby państwowe.

Macron: Nie są Francuzami

Mer Benoit Payan zwrócił się w niedzielę do władz centralnych o pomoc w naprawieniu szkód po zmasowanych sobotnich zamieszkach. Polityk powiedział też, że oczekuje wyjaśnień na temat planu rządu w kwestii utrzymania porządku publicznego.

Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez oświadczył, że aktów przemocy w Marsylii dokonywało kilka tysięcy osób należących do środowisk skrajnej lewicy, do których dołączyli następnie "przestępcy plądrujący i dewastujący liczne punkty handlowe". Prezydent Emmanuel Macron powiedział, że ci, którzy to robią, "nie są Francuzami".

Czytaj też:
"Niespotykana przemoc". Macron zabrał głos ws. zamieszek
Czytaj też:
Zamieszki we Francji. Trump: Przejmijcie kontrolę, zanim będzie za późno

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: X / PAP / Associated Press / Le Figaro / Reuters / DoRzeczy / Nczas / Kanał Zero
Czytaj także