RPO chce wiedzieć, dlaczego policjanci zatrzymali mężczyznę, jakich środków użyli wobec niego i czy miał zapewniony dostęp do adwokata. O wyjaśnienia poproszono także prokuraturę.
"Zastępca RPO Stanisław Trociuk i dyrektor Zespołu Prawa Karnego BRPO Marek Łukaszuk zwrócili się: do komendanta stołecznego policji Krzysztofa Ogrońskiego – o wyjaśnienia dot. podstaw i przebiegu interwencji, w tym zastosowania środków przymusu bezpośredniego, podstaw zatrzymania oraz kwestii dostępu zatrzymanego do adwokata; do prokuratora okręgowego Michała Mistygacza – o przedstawienie informacji o dotychczasowym przebiegu postępowania prowadzonego przez Prokuraturę w sprawie oraz jakie czynności procesowe w niniejszej sprawie zostały dotychczas podjęte oraz są planowane" – czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej Biura RPO.
Zatrzymanie przed TK
Do zatrzymania Piotra W. doszło w piątek, 16 października, przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie, nieopodal miejsca protestu, który odbywa od kilku tygodni przed Trybunałem Konstytucyjnym. Policjanci chcieli wylegitymować Piotra W. Mężczyzna nie okazał dokumentu, odepchnął jednego z funkcjonariuszy i zaczął uciekać w stronę biura Adama Borowskiego. Policjanci ruszyli za nim. Podczas zatrzymania w biurze została wybita szyba, a Piotr W. stracił przytomność. Na miejsce przyjechała karetka a Piotr W. trafił do szpitala, następnie do aresztu.
W sobotę, po około 30 godzinach od zatrzymania, Piotr W. usłyszał zarzuty. Chodzi o zmuszanie policjantów do przerwania wykonywanych czynności oraz naruszenie ich nietykalności. Jeden z zarzutów dotyczy także narażenia policjantki na utratę życia albo ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Sąd odrzucił wniosek o areszt
18 października, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia nie zgodził się na miesięczny areszt, którego domagała się prokuratura. Nie zdecydował się też na żadne inne środki zapobiegawcze.
Po wyjściu na wolność Piotr W. udzielił wywiadu Telewizji Republika. Mówił, że policjanci nie wyjaśnili mu, dlaczego chcą go wylegitymować. Jak tłumaczył, uciekł do biura Adama Borowskiego, ponieważ liczył, że tam dalsze czynności odbędą się przy świadkach. Opowiadał również, że podczas zatrzymania jeden z policjantów go dusił.
Czytaj też:
Piotr W. nie odzyskał pieniędzy po wyjściu na wolność? Policja zabrała głos Czytaj też:
Kaczyński reaguje na decyzję sądu. "Nie ma zgody na bezprawie!"
