Ugrupowanie Szymona Hołowni znalazło się w trudnej sytuacji po rezygnacji Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z funkcji przewodniczącej partii i minister funduszy i polityki regionalnej. Następnie z rządu zdecydował się odejść jej dotychczasowy zastępca Jan Szyszko.
Bocheński został zapytany, czy Polska 2050 pozostaje jeszcze realną siłą polityczną, czy też można już mówić o jej upadku.
"Masa upadłościowa w sensie politycznym"
Wiceprezes PiS nie pozostawił wątpliwości, jak ocenia obecną kondycję ugrupowania Szymona Hołowni. – Jest to byt sejmowy, a masa upadłościowa w sensie politycznym – stwierdził Bocheński w RMF FM. Polityk odniósł się następnie do doniesień dotyczących możliwego przechodzenia parlamentarzystów Polski 2050 do Prawa i Sprawiedliwości.
Zapytany, czy przedstawiciele PiS prowadzą rozmowy mające na celu pozyskanie polityków koalicyjnego ugrupowania, przekonywał, że jego partia nie musi zabiegać o takie transfery. – Jako Prawo i Sprawiedliwość my w ogóle rozmawiamy z posłami. Mamy tak doskonałych polityków, że nie musimy iść do innej partii, w szczególności Polski 2050, i kogoś o coś prosić – powiedział.
Prowadzący zapytał również o informacje dotyczące rozmów Adama Bielana z Janem Szyszką. – Trzeba o to Adama Bielana pytać – odpowiedział Bocheński.
Europoseł nie potwierdził tym samym, że były wiceminister funduszy rozważa przejście do PiS. Nie wykluczył jednak możliwości rozmów z politykami, którzy zdecydowaliby się na zmianę politycznych barw.
Bocheński o Szyszce: Dobrze, że niektórym się oczy otwierają
W rozmowie powrócił również temat głośnej rezygnacji Jana Szyszki. Tobiasz Bocheński ocenił ją, jako spóźnione dostrzeżenie problemów związanych z udziałem Polski 2050 w koalicji rządzącej.
– Dobrze, że niektórym się oczy otwierają. Gorzej, jeżeli ręce posłów Polski 2050 wynoszą Donalda Tuska do władzy, kiedy tamci mówili, że są Trzecią Drogą – powiedział. Wiceprezes PiS podkreślił jednocześnie, że jego ugrupowanie pozostaje otwarte na rozmowy z osobami, które zmieniły ocenę obecnej sytuacji politycznej.
– My zawsze uznajemy, że jeżeli ktoś przyzna się do błędu i zrozumie, że credo ideowe, aksjologiczne PiS jest tą słuszną drogą, a nie droga Donalda Tuska, to zawsze z chęcią porozmawiamy. Niemniej nikogo do samokrytyki publicznej nie zmuszamy – zaznaczył Bocheński.
Czytaj też:
"Do szajki nienawistników". Pełczyńska z przesłaniem do "silnych razem"
