Według danych Centralnej Komisji Wyborczej blok obecnego premiera uzyskał 53 miejsca w 120-osobowym Knesecie, a opozycja 48. Rekordowy wynik osiągnęły partie arabskie, które zdobyły 19 mandatów. Żaden z bloków nie uzyskał większości potrzebnej do samodzielnego rządzenia. Do uzyskania większości parlamentarnej potrzeba 61 mandatów.
Frekwencja wtorkowych wyborów wyniosła 77,7 proc. i była najwyższa od ponad 20 lat.
Wybory w Izraelu. Podział mandatów
Likud Netanjahu zdobył 27 mandatów, uzyskując najwięcej miejsc spośród wszystkich ugrupowań. Zjednoczony Judaizm Tory i Otzma Jehudit otrzymały po siedem mandatów, natomiast Partia Religijnych Syjonistów i Shas – po sześć.
W bloku opozycyjnym najwięcej miejsc przypadło partii Jaszar (Prosto) Gadiego Eisenkota – 21. B'Yachad Naftalego Bennetta zdobyła 12 mandatów, Demokraci Jaira Golana osiem, a Nasz Dom Izrael Awigdora Liebermana siedem.
Dwie listy reprezentujące arabską mniejszość uzyskały łącznie 19 mandatów. To najlepszy wynik tych ugrupowań w historii. W poprzednich wyborach w 2022 roku zdobyły 10 miejsc.
Oskarżenia o fałszerstwa wyborcze. Szin Bet prowadzi śledztwo
Już w środę po wyborach Likud oskarżył partie arabskie o kupowanie głosów, zastraszanie wyborców, głosowanie pod cudzą tożsamością i wykorzystywanie nielegalnego oprogramowania. Partia zapowiedziała przekazanie materiałów służbom. Izraelska policja poinformowała, że nie ma dowodów potwierdzających te zarzuty.
Kontrwywiad Szin Bet prowadzi również dochodzenie dotyczące podejrzeń o zagraniczne finansowanie działań zwiększających frekwencję wśród arabskich wyborców. W sprawie pojawiają się zarzuty dotyczące transferów pieniędzy z Kataru i Turcji.
Przewodniczący Centralnej Komisji Wyborczej Noam Sohlberg nakazał zbadanie podejrzeń o korupcję wyborczą i zagraniczne finansowanie kampanii. Komisja poinformowała jednocześnie, że integralność głosowania w lokalach wyborczych została zachowana.
Formalne ogłoszenie ostatecznych wyników wyborów zaplanowano na 4 listopada.
Czytaj też:
Trump ogłasza sukces Netanjahu. Twierdzi, że jego poparcie odwróciło losy wyborów
