Największa kradzież kryptowalut w historii. Zniknęło ponad 6 mld dolarów

Największa kradzież kryptowalut w historii. Zniknęło ponad 6 mld dolarów

Dodano: 
Giełda kryptowalut Binance
Giełda kryptowalut Binance Źródło: Unsplash / Kanchanara
W wyniku ataku hakerskiego na Binance, największą na świecie giełdę kryptowalut, skradziono aktywa o wartości 6,3 mld dolarów. Podejrzenia padają na Koreę Północną. Binance poinformowało o zamrożeniu części środków i zapowiedziało pokrycie wszystkich strat.

Według firmy analitycznej TRM Labs z portfeli Binance wyprowadzono kryptowaluty o łącznej wartości około 6,36 mld dolarów. Operacja objęła dziesięć sieci blockchain, a większość środków została przetransferowana w ciągu około 20 minut. Do ataku doszło w czwartek wieczorem (29 października).

TRM Labs przypisała operację grupie TraderTraitor, określanej jako jedna z wyspecjalizowanych północnokoreańskich jednostek hakerskich. Firma oceniła z wysokim prawdopodobieństwem, że to właśnie ona odpowiada za atak. Podobne stanowisko przedstawiła firma Chainalysis, zajmująca się analizą transakcji kryptowalutowych.

Atak hakerski na Binance. Tropy prowadzą do Pjongjangu

Korea Północna od lat wykorzystuje cyberataki na giełdy i firmy kryptowalutowe do pozyskiwania środków finansowych. Pieniądze uzyskane w ten sposób mogą wspierać gospodarkę kraju oraz finansować jego program zbrojeniowy, w tym rozwój broni jądrowej. Pjongjang wielokrotnie zaprzeczał oskarżeniom o udział w tego rodzaju operacjach.

Według ekspertów sposób przeprowadzenia operacji przypomina wcześniejsze ataki przypisywane północnokoreańskim hakerom, w tym włamanie na giełdę Bybit w lutym 2025 r. Wówczas skradziono kryptowaluty o wartości około 1,5 mld dolarów. Za tamtą operację odpowiedzialność przypisało Korei Północnej amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (FBI).

Jak doszło do kradzieży kryptowalut wartych 6 mld dolarów?

Binance poinformowało, że wstępne ustalenia wskazywały na możliwość przejęcia laptopa jednego z inżynierów firmy. Urządzenie mogło posłużyć napastnikom do uzyskania dostępu do jednego z systemów giełdy i zlecania nieautoryzowanych transakcji wypłat. W toku dalszego postępowania wykryto jednak dodatkowe punkty naruszenia zabezpieczeń.

Giełda zaznaczyła, że nie znalazła dotychczas dowodów na wyciek kluczy prywatnych do portfeli kryptowalutowych. Zapewniła również, że środki klientów są bezpieczne. Firma zapowiedziała współpracę z organami ścigania i podmiotami zajmującymi się bezpieczeństwem cyfrowym.

W następstwie incydentu Binance czasowo wstrzymało wypłaty kryptowalut. Wpłaty miały pozostać dostępne. Giełda zapowiedziała, że przywrócenie wypłat powinno nastąpić w ciągu jednego lub dwóch dni. Współzałożyciel Binance Changpeng Zhao zapewnił, że użytkownicy nie powinni ponieść strat finansowych.

Reakcja rynku. Notowania Bitcoina spadają

W odzyskiwanie i blokowanie skradzionych aktywów zaangażowały się inne firmy z rynku kryptowalut. Według Reutera Binance i jej partnerzy zdołali zlokalizować lub zamrozić około 3 mld dolarów.

Emitent stablecoina Tether zablokował aktywa o wartości blisko 1,57 mld dolarów, a Circle – ponad 800 mln dolarów. W działania włączyły się również inne podmioty, w tym World Liberty Financial i Ripple.

Informacje o ataku odbiły się na notowaniach kryptowalut. Bitcoin osiągnął najniższy poziom od sześciu tygodni, spadając do około 76,4 tys. dolarów. Potaniały również ether i token BNB związany z Binance. Zdaniem analityków incydent może osłabić zaufanie inwestorów do scentralizowanych giełd kryptowalutowych.

Czytaj też:
Łukaszenka buduje centrum kryptowalut. Białoruś ma być "rajem"

Opracował: Damian Cygan
Źródło: Reuters
Czytaj także