Jednym z głównych źródeł konfliktu jest blokowanie przez Tuska czterech kandydatów do zarządu NBP wskazanych przez Glapińskiego.
Sytuacja staje się pilna, ponieważ w środę (4 listopada) kończy się kadencja członka zarządu Adama Lipińskiego. Jeśli jego następca nie zostanie powołany, liczba członków zarządu, bez prezesa banku, spadnie poniżej ustawowego minimum sześciu osób.
Bloomberg podkreśla, że przepisy nie określają jednoznacznie konsekwencji takiej sytuacji. Może to doprowadzić do prawnej niepewności dotyczącej decyzji podejmowanych przez niekompletny zarząd, a w szczególności ograniczyć możliwości reagowania NBP na sytuacje kryzysowe, np. konieczność zapewnienia płynności bankom.
Wniosek o Trybunał Stanu dla Glapińskiego. Rząd walczy z prezesem NBP
Kolejnym elementem sporu jest procedura postawienia Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Sejm ma zająć się tą sprawą w drugiej połowie listopada. Prezes NBP odrzuca zarzuty dotyczące m.in. upolitycznienia banku centralnego i nieprawidłowości przy skupie obligacji.
Agencja wskazuje, że konflikt ma charakter polityczny, a nie merytoryczny, i porównuje sytuację wokół polskiego banku centralnego do napięć między Donaldem Trumpem a amerykańską Rezerwą Federalną (Fed).
Bloomberg zwraca również uwagę, że Glapiński pozostanie na stanowisku do 2028 r., co oznacza, że bez porozumienia między najważniejszymi ośrodkami władzy impas może się utrzymywać.
W ocenie agencji szczególnie niepokojący jest moment eskalacji konfliktu. Polska, mimo szybkiego wzrostu gospodarczego, zmaga się z wysokim deficytem budżetowym i rosnącymi kosztami zadłużenia. Przedłużający się spór może dodatkowo zwiększać niepewność inwestorów i utrudnić NBP reagowanie na ewentualne wstrząsy na rynkach finansowych – czytamy.
Czytaj też:
Złoty najsłabszy od trzech lat. W tle polityczna awantura o NBP
