Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i współlider Konfederacji, podczas konferencji prasowej przed Zakładami Azotowymi w Puławach alarmował o trudnej sytuacji polskiego przemysłu nawozowego.
Trudna sytuacja polskiego przemysłu nawozowego. Bosak alarmuje
– Chcemy bronić tej firmy i chcemy bronić polskiej produkcji nawozów. Uważamy, że przyszłość polskiej branży spożywczej jest związana z polskim rolnictwem, a polskie rolnictwo jest nierozerwalnie związane z polską branżą chemiczną, w tym z produkcją nawozów – mówił.
Wicemarszałek Sejmu zauważył, że "sytuacja, w której wiodący zakład produkujący nawozy w Polsce, od którego nasz rynek jest w zasadzie uzależniony i z drugiej strony przyszłość przemysłu chemicznego w Polsce nawozowego jest uzależniona od rolnictwa, przynosi straty, sytuacja, w której ten zakład przynosi straty, jest nieakceptowalna".
– I my musimy rozumieć, z czego te straty wynikają. One nie wynikają z tego, że tu jest produkowany zły produkt albo, że Polacy nie znają się na produkcji nawozów. To wynika z błędnej, antyprzemysłowej polityki Unii Europejskiej. Z jednej strony to znaczy obciążenia produkcji nawozów ETS-ami, gdzie wiadomo, że żeby wytworzyć te nawozy trzeba spalić gaz czy inne paliwa kopalne. Unia Europejska swoją głupią polityką klimatyczną zabija produkcję nawozów w Europie, a wspiera import nawozów spoza Europy. W tym kierunku już nasze państwo niestety idzie – zwrócił uwagę.
Krzysztof Bosak podkreślił, iż "okazało się, że importowanie nawozów z Egiptu jest tańsze niż produkowanie ich tutaj w Polsce".
– Sytuacja jest taka, jeżeli miałaby trwać permanentnie, doprowadzi do niczego innego, jak do zlikwidowania produkcji w Polsce, do oczywiście masowego bezrobocia w Puławach czy szerzej w powiecie i na Lubelszczyźnie, do pogorszenia naszego bilansu handlowego i do wypływania europejskiego bogactwa prosto do Azji, gdzie ta produkcja będzie bardziej opłacalna – dodał.
Zaznaczył, że "my sobie na to pozwolić nie możemy".
– Albo Unia Europejska ustąpi z tych dodatkowych kosztów, albo nie może dopuszczać importu. Jeżeli będą dodatkowe obciążenia kosztami i dopuszczanie taniego importu spoza Europy, to po prostu ta produkcja stanie zlikwidowana. Jeszcze raz to podkreślę. My się na taką antyprzemysłową politykę nie zgadzamy – podkreślił.
"To nie rozwój, to destrukcja, to zniszczenie, to zwijanie"
Współlider Konfederacji zaznaczył, że "to nie rozwój, to destrukcja, to zniszczenie, to zwijanie".
– Nie zgadzamy się na ten eufemizm, żeby niszczenie produkcji przemysłowej w Polsce nazywać wygaszaniem. Jeżeli ktoś coś niszczy, to trzeba nazywać to niszczeniem. Unia Europejska w tej chwili swoją głupią, szkodliwą polityką przy obojętności czy akceptacji tzw. polskich elit, niszczy przemysł w Polsce, w tym przemysł produkcji nawozowej – tłumaczył.
Ogromy wzrost cen gazu
Krzysztof Bosak zwrócił uwagę, że ceny gazu wzrosły o 95 proc. rok do roku.
– Przy takich wahaniach cen gazu trzeba zadać sobie pytanie – jaki sposób zakład ma się bilansować? Czy te ceny ktoś powinien amortyzować? Czy to powinno zostać wzięte pod uwagę przy planowaniu funkcjonowania całego przemysłu chemicznego w Unii Europejskiej? Czy może po prostu uważamy, że to jest ryzyko rynkowe, a jak z wahań cen gazu wyjdzie, że trzeba zlikwidować przemysł w Europie, to sobie go zlikwidujemy? My się na takie myślenie nie zgadzamy – podkreślił.
Czytaj też:
Zaskakujące zdjęcie Brauna i Bosaka. "Na grzybobraniu" Czytaj też:
Bosak zaprasza na Marsz Niepodległości. "Sprawmy, aby zdrajcy zadrżeli"
