– Słyszałem to 5,19 zł z ust Tuska w trakcie kampanii wyborczej. Ale wtedy – i proszę z tego nie drwić, bo to poważna sprawa – nie rozmawialiśmy o cieśninie Ormuz. Myślę, że 80-90 proc. Polaków nie wiedziało, że taka cieśnina jest. Dzisiaj wszyscy o niej wiemy – przekonywał Arłukowicz w poniedziałek (5 października) w TVN24.
– Nie rozmawialiśmy o Trumpie i jego decyzjach polityczno-geopolitycznych. Dzisiaj mamy Trumpa – argumentował.
Na uwagę, że Tusk mówił o paliwie za 5,19 zł w trakcie, gdy trwała już wojna na Ukrainie i ceny ropy były bardzo wysokie, polityk odparł: – To prawda, ale wtedy nie mieliśmy prezydenta Trumpa, który mówi do Zełenskiego, który broni krwi swoich obywateli, żeby nie bombardował Rosjan, bo ropa drożeje.
Ceny paliw spadły. Prezydent podpisał ustawę
W czwartek (1 października) prezydent Karol Nawrocki wygłosił orędzie, w którym poinformował, że podpisał rządową ustawę, która wprowadza podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.
Jednocześnie skierował ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, że przepisy mogą wejść w życie, podczas gdy ich zgodność z konstytucją będzie badana przez TK.
Następnego dnia minister finansów Andrzej Domański wydał dwa rozporządzenia obniżające akcyzę i VAT na paliwa, a minister energii Miłosz Motyka wyznaczył ceny maksymalne benzyny i oleju napędowego na stacjach paliw.
"Nie znam gościa, który zaczął z Tuskiem i wygrał". Arłukowicz o decyzji Nawrockiego
Arłukowicz pytany o decyzję prezydenta stwierdził, że Nawrocki "hamletyzował" i "przez dwa miesiące udawał, że nie podpisze" rządowej ustawy.
– Nie znam gościa, który zaczął z Tuskiem i wygrał. Nawrocki pretenduje, na razie jest na linach. Oparł się o liny, leży na deskach – ocenił.
Według europosła KO polityka wobec szefa rządu "odbija się prezydentowi czkawką".
