Twierdzi, że się pomylił. Walczy z partią Brauna o odzyskanie pieniędzy

Twierdzi, że się pomylił. Walczy z partią Brauna o odzyskanie pieniędzy

Dodano: 
Europoseł Grzegorz Braun
Europoseł Grzegorz Braun Źródło: PAP / Andrzej Jackowski
Zamiast 200, pan Juliusz wpłacił 2 tys. zł na kampanię wyborczą Grzegorza Brauna. Teraz próbuje odzyskać pieniądze, ale partia odmawia zwrotu. Sprawa może znaleźć finał w sądzie.

Pan Juliusz z Krakowa zgłosił się do redakcji portalu Gazeta.pl i przedstawił jako zwolennik Grzegorza Brauna. Mężczyzna twierdzi, że w ubiegłym roku, tuż przed pierwszą turą wyborów prezydenckich, przez pomyłkę wpłacił na konto komitetu Brauna zbyt dużą darowiznę. Zamierzał przelać na kampanię wyborczą 200 zł, ale – jak relacjonował – pomylił się o jedno zero i wysłał 2 tys. zł.

Po kilku dniach wyborca zwrócił się drogą mailową do Konfederacji Korony Polskiej z prośbą o zwrot 1,8 tys. zł. "Przepraszam, pomyliłem się, miało być 200 zł, a wyszło 2000 zł. Jest to duża kwota dla mnie i jestem zbulwersowany, że do dnia dzisiejszego nikt nie wyraził wdzięczności ani nie podziękował" – napisał.

Wpłacił 2 tys. zł na kampanię Brauna. Teraz walczy o zwrot pieniędzy

Przez kilka miesięcy partia Brauna milczała, choć pan Juliusz kilkukrotnie przypominał się ze swoją sprawą. Odpowiedź nadeszła pod koniec stycznia. Skarbik ugrupowania Kamila Jezierska poinformowała wyborcę, że "realizacja takiego żądania jest prawnie niedopuszczalna".

"Zgodnie z przepisami Kodeksu wyborczego oraz wiążącymi wytycznymi Państwowej Komisji Wyborczej, po zakończeniu kampanii wyborczej i po złożeniu sprawozdania finansowego komitet wyborczy nie posiada uprawnień do dokonywania zwrotów prawidłowo przyjętych darowizn. Środki te zostały ujęte w sprawozdaniu finansowym, a rozliczenie kampanii zostało formalnie zamknięte" – wyjaśniła.

Jednak pan Juliusz nie złożył broni i pod koniec września wysłał partii przedsądowe wezwanie do zapłaty 1,8 tys. zł wraz z odsetkami. "Chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić moje intencje: ogromnie cenię pana Grzegorza Brauna jako polityka i człowieka, i absolutnie nie jest moim celem uderzanie w niego osobiście" – zaznaczył w mailu do redakcji portalu Gazeta.pl.

"Upubliczniając tę sprawę, ujawniam wyłącznie rażący błąd biurokratyczny oraz kompletną bezduszność urzędników w jego sztabie finansowym, którzy swoim cynicznym działaniem zaprzeczają wartościom głoszonym przez ich własnego lidera" – dodał.

Problem polega na tym, że pan Juliusz zwrócił się o zwrot środków dopiero po pierwszej turze wyborów prezydenckich, a więc po zakończeniu kampanii przez Grzegorza Brauna. Zdaniem Krajowego Biura Wyborczego, zainteresowanemu pozostaje ewentualne rozstrzygnięcie sporu w postępowaniu sądowym. Jednocześnie należy podkreślić, że samo oświadczenie wpłacającego, że się pomylił, to zbyt mało. Pomyłka musiałaby być uprawdopodobniona np. zeznaniami świadków, wysokością ewentualnych wcześniejszych darowizn i oceną sytuacji finansowej wyborcy.

Czytaj też:
Nawrockiego zapytano o Brauna. "Nie możemy udawać"
Czytaj też:
Kulisy budowania paktu senackiego prawicy. Oto wstępny podział miejsc

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: Gazeta.pl
Czytaj także