Od dłuższego czasu trwają spekulacje dotyczące prawicowego paktu senackiego na wybory parlamentarne w 2027 r. Chodzi o potencjalne porozumienie PiS, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej oraz Rozwoju Plus, które – wzorem obecnej większości w Senacie – mogłyby wystawić wspólnych kandydatów w jednomandatowych okręgach wyborczych. Taki model mógłby zwiększyć szanse na odbicie Izby z rąk obecnie rządzących. Pojawiają się jednak głosy, że – wobec niechęci do współpracy ze strony PiS – partia Grzegorza Brauna mogłaby wystawić własnych kandydatów do Senatu.
Regularnie wraca także wątek roli prezydenta Karola Nawrockiego. Mógłby on pełnić funkcję patrona rozmów o prawicowym pakcie senackim. – Prezydent prowadzi dialog ze wszystkimi stronnictwami, które chcą prowadzić ten dialog. (…) Myślę, że prawica ma świadomość tego (...), że żeby wygrać wybory do Senatu, dobrze by było, żeby to porozumienie nastąpiło – powiedział na antenie Tok FM szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
Tak wyglądałby pakt senacki prawicy
Tymczasem portal Onet.pl ujawnił kulisy budowania prawicowej koalicji w przyszłorocznych wyborach do Senatu. Jak stwierdzono, "w otoczeniu Karola Nawrockiego zapadła decyzja, by do paktu senackiego prawicy włączyć także partię Grzegorza Brauna". Ministrowie z Kancelarii Prezydenta mieli już rozpocząć negocjacje z otoczeniem lidera KKP.
"Ludzie Nawrockiego zaproponowali już wstępnie liderom prawicy parytety miejsc w tych najbardziej atrakcyjnych okręgach prawicowych. Według informacji Onetu, PiS mogłoby liczyć na 17 mandatów, Rozwój Plus na 6-7, Konfederacja na 9-10, zaś Korona na 4. Pozostałe kilkanaście mandatów w najlepszych dla prawicy okręgach mieliby zająć kandydaci wskazani przez Nawrockiego, który chce mieć swoich ludzi w Senacie i wskazać marszałka Senatu" – czytamy.
Zgodnie z doniesieniami Onetu, na wspólnej liście kandydatów do Senatu mieliby się znaleźć m.in. były minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau oraz były wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, który obecnie jest związany z Rozwojem Plus.
Nie wszyscy jednak będą zadowoleni z prawicowego paktu. Część senatorów PiS (jest ich 31) może być zdeterminowana, by wystartować w wyborach do Senatu jako kandydaci niezależni, jeśli na wspólnej liście nie będzie dla nich miejsca.
Czytaj też:
"Brauna należy traktować poważnie". Rzecznik rządu zabrał głos Czytaj też:
PiS już dogadał się z Konfederacją? "Współpraca układa się świetnie"
