Według danych opublikowanych w czwartek (29 października) przez "Wall Street Journal" średnia cena galonu oleju napędowego w USA wzrosła z 6,28 dolara 9 października do 6,35 dolara pod koniec miesiąca. Galon to około 3,8 litra.
Trump ogłosił porozumienie z Putinem 9 października. Zapowiedział wówczas, że Rosja dostarczy na światowy rynek 300 tys. ton oleju napędowego, następnie 500 tys. ton w listopadzie i kolejny milion ton w późniejszym terminie. "WSJ" zaznacza, że zapowiedziane ilości są niewielkie w porównaniu z globalnym zużyciem, szacowanym na około 4 mln ton dziennie.
Wątpliwości dotyczą również możliwości realizacji rosyjskich dostaw. Dziennik wskazuje, że ograniczenia eksportowe oraz problemy rosyjskich rafinerii mogą utrudnić Moskwie wywiązanie się z deklaracji.
Pierwszy tankowiec z rosyjskim paliwem, przewożący około 40 tys. ton oleju napędowego, wypłynął w tym tygodniu z portu Primorsk nad Bałtykiem. Według danych dotyczących żeglugi jednostka Agioi Fanendes znajdowała się w środę (28 października) w pobliżu Wielkiej Brytanii. Wciąż nie jest jasne, gdzie ostatecznie zostanie rozładowany ładunek, ponieważ statek ma jedynie ustaloną datę zakończenia rejsu (9 listopada), a nie konkretny cel.
Trump dogadał się z Putinem ws. dostaw oleju napędowego
Porozumienie Trumpa z Putinem wywołało także krytykę w USA. Przeciwnicy umowy wskazywali, że wznowienie dostaw rosyjskich produktów naftowych przyniesie Moskwie dodatkowe dochody, a jednocześnie nie zagwarantuje szybkiego obniżenia cen paliw dla amerykańskich odbiorców.
Demokratyczny kongresmen Jamie Raskin zwrócił uwagę, że samo porozumienie przywódców nie oznacza automatycznego uchylenia obowiązujących w USA przepisów sankcyjnych. W związku z tym każdemu amerykańskiemu nabywcy rosyjskiego oleju napędowego grozi kara więzienia do 20 lat.
Trump uzasadniał porozumienie potrzebą zwiększenia podaży paliwa i obniżenia cen, szczególnie w obliczu zbliżających się wyborów uzupełniających do Kongresu, zaplanowanych na 3 listopada.
W ostatnich tygodniach prezydent USA zaczął mowić, że powodem wzrostu cen paliw na świecie są ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie, a nie wojna rozpętana przez Izrael i Stany Zjednoczone przeciwko Iranowi, która doprowadziła do blokady cieśniny Ormuz, wąskiego gardła w Zatoce Perskiej o kluczowym znaczeniu dla transportu ropy naftowej i skroplonego gazu LNG.
Czytaj też:
Kraje Zatoki Perskiej dostały od USA ostrzeżenie w sprawie Iranu
