FelietonyPrzypadek studyjny Jacka Hugo-Badera

Przypadek studyjny Jacka Hugo-Badera

Jacek Hugo-Bader
Jacek Hugo-Bader / Źródło: PAP / Andrzej Rybczyński
Dodano 25

Od czasu sławetnej akcji reportera „Gazety Wyborczej”, który 11 listopada postanowił podążyć wraz z Marszem Niepodległości, minęło nieco czasu, jednak to, co najważniejsze, mam wrażenie, wciąż nie zostało powiedziane. Teraz, kiedy kurz bitewny opadł, można zdobyć się na pewną refleksję, tym bardziej że – jak sądzę – działanie Hugo-Badera nie tylko pokazało jego osobliwą fiksację i idiosynkrazję (to na pewno też, co było szczególnie widoczne na filmikach z reporterem w roli głównej), lecz także ujawniło charakterystyczną dla dużej części liberalnych środowisk mentalność.

Najpierw fakty. Wysmarowany czarną pastą dziennikarz dołączył do kilkudziesięciu tysięcy (może 70, może 100) demonstrantów, którzy z biało-czerwonymi flagami chcieli uczcić odrodzenie polskiej państwowości. Jak wynika z jego własnych słów, miał najwyraźniej nadzieję na to, że niepodległościowcy albo go zwymyślają, albo oplują, albo – szczyt szczęścia – pobiją. Niestety, z jego punktu widzenia, nic takiego się nie stało. Ot, może spotkał się ze zdziwieniem, może z ciekawością. Wprawdzie sam pomysłodawca tej prowokacji czy happeningu twierdził, że czuł stężoną wokół siebie nienawiść, ale nie potrafił wskazać dowodów na prawdziwość swych odczuć. Co z tej całej historii wynika?

Pierwsza rzecz jest najbardziej banalna: ludziom pokroju reportera „GW” uczestnicy Marszu Niepodległości jawią się jako niebezpieczna hołota, motłoch, agresywny tłum gotów atakować każdego odmieńca. Patriotyczne uniesienie i jego przejawy – flagi, pieśni, koszulki, okrzyki – to znak wrogości i potencjalnej nienawiści. Pranie mózgów zrobiło swoje: polskość i przywiązanie do niej mają być znakiem plemienności oraz ksenofobii. Jeśli tak jest, to wystarczy tylko ową czerń sprowokować i pobudzić do działania, a ukryte w niej atawistyczne skłonności wychyną na światło dzienne. Niech zobaczą Murzyna, a na pewno cała ta dzicz w paroksyzmie szału rzuci się bić – tak rozumował Hugo-Bader. Tak sądzą broniący go koledzy i koleżanki z „GW” oraz innych mediów. Jednak zarówno on, jaki oni się zawiedli. Zamiast wybuchu szału spotkała go obojętność.

Jednak historia na tym się nie skończyła. Otóż reporter „GW” wprawdzie nie został ani zbluzgany, ani poniżony, ani skopany („Co za pech!” – musiała pomyśleć niedoszła ofiara), ale odczuł nienawiść. To klasyczny, znany doskonale psychologom mechanizm przeniesienia, kiedy to własne nieuświadomione uczucie wrogości przenosi się na innych, przypisując im własną motywację. Widząc przejawy narodowej dumy i uczuć patriotycznych, Hugo-Bader reaguje jak – posłużmy się takim porównaniem – pies Pawłowa: wierzy, że wie, iż w tych ludziach czai się żądza przemocy. Kiedy nie udaje mu się jej z nich wydobyć, nie zmienia swojego zdania, ale się w nim utwierdza – brak faktów staje się dowodem prawdziwości uprzedzenia.

Dokładnie taki sam jest mechanizm działania różnego rodzaju organizacji tropiących ksenofobię, homofobię, rasizm itp., itd.: ich działacze wierzą, że badają coś, co sami odczuwają; widzą wokół siebie nie to, co jest, ale to, co na zewnątrz z siebie rzutują. Kiedy brak im dowodów – faktów prześladowania ludzi o odmiennej orientacji lub kolorze skóry, masowego ich bicia lub niszczenia – przerzucają na badane otoczenie swój strach i swoje uprzedzenie. Pod adresem dziennikarza padło wiele docinków, złośliwości i drwin, szkoda. Doprawdy dobrze, że dzięki akcji Jacka Hugo-Badera można było zobaczyć, jak ten mechanizm działa. To był, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, case study, studyjny przypadek.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 48/2016
Artykuł został opublikowany w 48/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ mpu
 25
  • Jacek Hu.... IP
    Uprzejmie proszę Gazetę Wyborczą o udzielenie mi bezzwrotnej pomocy finansowej, w celu nabycia kapelusza żyda z pejsami oraz kilku kilogramów czosnku. Założę kapelusz, nażre się czosnku i będę w godzinach szczytu złośliwie chuchać w twarz pasażerom metra, po czym wysmażę bulwersujący artykuł o antysemityzmie i polskich obozach koncentracyjnych.
    Z poważaniem - szczerze oddany sprawie Jacek Hu.....
    Dodaj odpowiedź 4 1
      Odpowiedzi: 0
    • Echech IP
      Case study to nie przypadek studyjny, tylko studium przypadku. Red. Lisieckiemu polecam tłumaczenie lepsze niż translator.
      Dodaj odpowiedź 8 0
        Odpowiedzi: 0
      • wulfstan IP
        Ach cóż za finezyjny, niedościgniony warsztat dziennikarski ujawnił pan Jacek! Pasta! A do jakich to niesamowitych wniosków doszedł pan Jacek dzięki cudownej pomadzie na twarzy? I czy zgodnie z logiką np. Richarda Feynmana nie jest przypadkiem zwykłym oszustem? Bo mam nieprzeparte wrażenie, że gdyby poszedł był tam bez operetkowych akcesoriów, napisałby dokładnie to samo i te same wnioski zawarłby w swoich tekstach zarówno przed, po, jak i bez Marszu. Zapytam wiec skromnie - po kiego diabła ryzykował pan infekcję skóry, a przy okazji kompromitację w skali dużego, europejskiego państwa?
        Dodaj odpowiedź 2 2
          Odpowiedzi: 0
        • henryk kapera IP
          Racja.
          Dodaj odpowiedź 0 1
            Odpowiedzi: 0
          • Ewa W. IP
            I TYLE W TEMACIE pisze: "oto wasza Polska, NIEDORZECZNIKI"

            Jaka jest nasza Polska, to ty nie wiesz.
            Dobrze piszesz, że wasza - Polska nie jest twoja.
            Zdradziłeś Ją - uciekłeś do jakiejś tam Kanady. I jeszcze się tym chwalisz.
            Żyjesz za judaszowe dolary, a na Polskę plujesz publicznie, ile się da.
            Wstydu nie masz!
            Dodaj odpowiedź 4 1
              Odpowiedzi: 0
            • I TYLE W TEMACIE IP
              Do wulgarnej napaści doszło na placu zabawa przy ul. Grunwaldzkiej w Przemyślu. Bawiły się tam dzieci, a wśród nich czarnoskóry 11-latek. Dorosły mężczyzna bez żadnego powodu podszedł do niego, zaczął go wyzywać i grozić. Jak podają świadkowie mężczyzna miał krzyczeć: "zaj*** go" i "doje*** mu", "wyp*** czarnuchu".

              oto wasza Polska, NIEDORZECZNIKI
              Dodaj odpowiedź 4 14
                Odpowiedzi: 1
              • mateusz IP
                michnik mysliiiii
                ajajaj szarabura baraban aj waj
                z murzynem nie wyszło krna ...
                moze go za urbana przebrać ....
                moze EUREKA za mnie ?
                Dodaj odpowiedź 6 1
                  Odpowiedzi: 0
                • tomo1958 IP
                  To jest przykład kliniczny prostytucji dziennikarskiej, za karę powinien otrzymać przymus chodzenia w przemalowaniu kabana przez cały rok.
                  Dodaj odpowiedź 12 1
                    Odpowiedzi: 0
                  • Murzyn IP
                    Pani Ewo W.,
                    Ja jestem po terapii i wiem co to jest racjonalizacja w defensywie i wyparcie, które mi pani zarzuca.
                    Ale sam fakt, że w drugim poście tłumaczę swój pierwszy, nie oznacza mojej obrony czy poczucia winy. Pani nie może stawiać diagnozy komuś, kogo życia pani nie zna. Już ta próba panią dyskwalifikuje. Postawiła mnie pani w roli pacjenta, a siebie lekarza. Według tego schematu przebiega narodowa wojna i jest on czemuś tam dla pani wygodny. OK

                    Ale dlaczego tak irytuje panią świadectwo drobnego forumowicza? Mógłbym tu jeszcze przytoczyć wiele innych dowodów na istnienie polskiego chamstwa. Mówić o tym, co przydarza się naszym dzieciom albo przyjaciołom cudzoziemcom. Ja nie jestem inteligentem, jestem z prowincji, ale nie zgadzam się z obrażaniem słabszych, wyganianie studentek z metra, wykrzykiwaniem do dziecka: "Arab! "

                    Mój zwrot: „Zatem słuchaj panie Lisicki” – brzmi nie za dobrze, ale też nie agresywnie. Może ciut poufale, bo czytam Lisickiego jeszcze z czasów Rzepy. A to że forum DO RZECZY hoduje agresję, że taki tu nastrój, to oczywistość. Słowa: parch, ścierwo, suka, żydzisko, śmierdziel itd. pod niektórymi tekstami tutaj to norma. Czytam DO RZECZY od  pierwszego numeru.

                    Jak pani widzi jestem spokojny, nawet łagodny. Ale to nie jest „racjonalizacja w defensywie i wyparcie”. Nazywa się to kultura osobista albo chociaż próba jej zachowania. Zachęcam Panią do zapoznania się z tym terminem (jak już skończy pani ten podręcznik psychologii:)
                    Dodaj odpowiedź 2 11
                      Odpowiedzi: 0
                    • Ewa W. IP
                      Rzeczywiście JacCku redaktorowi naczelnemu pomyliła się projekcja z przeniesieniem.
                      Przeniesienie to zupełnie inna bajka. Zaufał własnej pamięci, zamiast sięgnąć do źródeł.
                      Zdarza się każdemu - można wybaczyć (ale warto było zwrócić uwagę).

                      Pozostając w nomenklaturze psychologicznej post kolegi Murzyna (ten z godz 8.48), to klasyczny przykład racjonalizacji zastosowanej w defensywie, pomieszanej z wyparciem.
                      Zaś ostatnią część postu z 22.17 nadal trzeba zaklasyfikować w jednej z odmian agresji.
                      Oszczędzę dalszej analizy.

                      Tylko jedno: piszesz, Murzynie, że „opinii takich ten Pani wpis słyszymy dużo”.
                      Jest takie ludowe powiedzenie:
                      Jak ci ktoś powie, że jesteś osłem, możesz go olać. Jak ci to powiedzą 3 osoby - kup sobie siodło.
                      Dodaj odpowiedź 7 0
                        Odpowiedzi: 0
                      • JacCk IP
                        Psychologiczny mechanizm, który Pan opisuje to projekcja a nie przeniesienie
                        Dodaj odpowiedź 1 0
                          Odpowiedzi: 1
                        • Murzyn IP
                          Pani Ewo,
                          ten zwrot do red. Lisickiego to nie język agresji. To język poszkodowanego, którego rodzina narażona jest na ciągłą wrogość we własnym kraju. Mam prawo pamiętać każdemu publicyście, co pisał w czasach tak złych dla Polski i dla godności człowieka jak ostatnie lata. Tak, nie zapomnę mu, że miast piętnować agresję wybiela i relatywizuje.
                          Co do RAZa i WC to jako czytelnik mam prawo twierdzić, że ich publicystyka bywa żałosna. Gdzie tu agresja?

                          A polskie chamstwo istnieje, tak jak rosyjskie czy niemieckie. Widać je, kiedy Polak w metrze każe wype...ć z Polski dwójce wystraszonych cudzoziemców. Kiedy kibol bije prof. Kochanowskiego w tramwaju za mówienie po niemiecku. Kiedy na widok Azjatki w kolejce Polak do Polaka mówi głośno: "ciekawe czy między nogami też ma skośnie". Albo kiedy pianista z Chile dostaje po twarzy, bo jest trochę inny - to jest polskie chamstwo. I niektórzy publicyści hodują je jak zwierzę.

                          Dużo pracuję społecznie. Jest to pewien rodzaj pomocy ludziom. Moja żona-cudzoziemka też pracuje dla ludzi. Siejemy tu dobre. Opinii takich ten Pani wpis słyszymy dużo. Ale jak powiedział pan Gliński o TVP: ZROBILIŚCIE NAM Z POLSKI DOM WARIATÓW.
                          Dodaj odpowiedź 2 30
                            Odpowiedzi: 2
                          • Ewa Wiśniewska IP
                            Zwróć, Murzynie, uwagę na język, jakim się posługujesz:
                            „słuchaj panie Lisicki - nie zapomnę ci...” - toż to język agresji. Toż to zwykła groźba.
                            A epitety „polskie chamstwo” i „żałosna dwójka” - znowu agresja.
                            To ty, Murzyn, siejesz agresję.
                            Dziwisz się potem temu, co zbierasz?

                            Zwłaszcza "polskie chamstwo" jest szczególnie bulwersujące w ustach Polaka.
                            Takich pełnych nienawiści słów używają niemieckie brukowce, jak chcą Polskę obrazić.
                            Takich, pogardliwych słów używa Żyrynowski w Rosji. Rosjanin mówi z pogardą o Polakach!

                            Masz świadomość tego, co robisz?

                            W Europie zachodniej nie ma problemu niechęci do imigrantów.
                            Jest za to problem eksplozji nienawiści i agresji islamskich imigrantów do miejscowych europejczyków.
                            Prędzej czy później zaskutkuje to reakcją.
                            Podobnie może być w Polsce.

                            Rób tak dalej - ale nie dziw się temu, co będziesz zbierał.
                            Dodaj odpowiedź 30 3
                              Odpowiedzi: 1
                            • Murzyn IP
                              Moja żona jest cudzoziemką (co po prostu widać) i często słyszymy rozmaite wrogie uwagi o przyjezdnych, albo pokrzykiwania (ze trony gimbazy), nierzadko na granicy wulgarności. Rzadziej słyszymy; wypier....ć stąd!
                              Teraz mieszkamy w nowym miejscu, bliżej Wawy, i jest o niebo lepiej.
                              Kiedyś w ciasnej uliczne obstąpiło ją kilku licealistów, popychali, otoczyli tornistrami i krzyczeli coś niby w obcym języku. Nasze małe dziecko żona schowała między nogi, ale berbeć do dzisiaj to pamięta. Potem długo nei wychodziły z domu. O policji nei wspomnę, bo nie ma oczym.
                              Zatem słuchaj panie Lisicki - nie zapomnę ci żadnej próby bagatelizowania problemu wrogości wobec bezbronnych przyjezdnych. Hodujesz tu polskie chamstwo. I sprzyjasz mu. Jestem wierzący, więc wierzę, że co siejesz, to i pan zbierzesz. Podobnie jak pozostała żałosna dwójka: Ziemkiewicz i Wojtek z Arizony.
                              Dodaj odpowiedź 10 60
                                Odpowiedzi: 3

                              Czytaj także