Według ustaleń "Newsweeka" i Radia Zet prywatna fundacja organizująca w Nowym Jorku Polish-American Economic Summit oferowała pakiety sponsorskie sięgające 100 tys. dolarów, a najdroższy z nich miał zapewniać możliwość indywidualnej rozmowy z prezydentem Karolem Nawrockim.
Informacja wywołała burzę, ponieważ sugerowała powiązanie wysokości wpłaty z dostępem do głowy państwa. Fundacja zaprzecza jednak, by sprzedawała spotkania z prezydentem, twierdząc, że nikt nie wykupił pakietu za 100 tys. dolarów, a umowy sponsorskie nie gwarantowały rozmowy z Nawrockim.
Kancelaria Prezydenta również odrzuca te doniesienia, określając je jako manipulację i zapewniając, że spotkania z prezydentem nie są uzależnione od wpłat.
Dziennikarze twierdzą, że dysponują m.in. mailem wysłanym do przedstawicieli dużych firm przez Karola Rabendę, ministra w Kancelarii Prezydenta, w którym firmy były zapraszane na wydarzenie, a w sprawie szczegółów odsyłano je do fundacji.
– Wydaje mi się, że dla opinii publicznej w Polsce jest oczywiste, że nikt nie musi płacić za spotkanie z prezydentem. Sam decyduje o swoim kalendarzu i sam decyduje o tym, z kim się spotykam i kiedy się spotykam – powiedział Karol Nawrocki w rozmowie z dziennikarzami w Nowym Jorku.
– Zawsze celem mojego spotkania jest interes Polek, Polaków i Polski, to jest rzecz oczywista. Ja odpowiadam za swój kalendarz, z całą pewnością nie żadna fundacja, stowarzyszenie, a nawet nie moi ministrowie – stwierdził.
Podkreślił, że podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych zabiega wspólnie z rządem o przyspieszenie dostaw zbrojeniowych do Polski. – Konsultowaliśmy się z MON, wziąłem to zadanie na siebie, aby pomóc (w rozmowach – red.) z amerykańskimi firmami przyspieszyć dostawy w obliczu sytuacji bezpieczeństwa w Polsce – wskazał.
Jak tłumaczył, "dyplomacja ekonomiczna jest częścią zadań prezydenta RP i z tego się wywiązuję".
