"Gazeta Wyborcza" informowała niedawno, że w prezydenckim ośrodku Promnik w Rudzie Tarnowskiej znajdują się cztery konie.
Konie w prezydenckim ośrodku
"W dyspozycji Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP pozostają trzy konie: kuc, koń fryzyjski i koń huculski, o imionach Edzio, Ramzes i Aramis" – wyjaśniła Kancelaria Prezydenta RP.
Informator gazety twierdzi, że "jest koń dla prezydenta, jego żony i mały konik dla Kasi (córki prezydenta)". "Do tego jest instruktor jazdy, obsługa stajni i przyczepy do wożenia koni" – dodaje. Czwarty koń ma być przeznaczony dla funkcjonariusza ochrony.
W odpowiedzi na pytania TVN24 Kancelaria Prezydenta RP wyjaśniła, że "konie nie stanowią własności Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i nie zostały przez Kancelarię nabyte”. "Ich właścicielem jest Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, będące odrębną jednostką sektora finansów publicznych, działającą w formie instytucji gospodarki budżetowej" – dodała KPRP.
Fakt, że w prezydenckim ośrodku są konie, nie spodobał się politykom koalicji rządowej.
Szefernaker: Im słabsze rządy, tym większe igrzyska
Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP, napisał na platformie X w niedzielę, że "politycy PO zajęli się końmi w jednej z prezydenckich rezydencji, żeby odwrócić uwagę od własnych słabych rządów". "Tyle, że fakty psują im scenariusz: zwierzęta były tam od dekad. Konie, lamy, daniele, muflony, jelenie, a nawet zebry. Za różnych prezydentów i różnych kancelarii" – napisał.
Prezydencki minister ocenił, że "im słabsze rządy, tym większe igrzyska".
Paweł Szefernaker udostępnił link z artykułem "Super Expressu", w którym czytamy m.in., że historia zwierząt w prezydenckim Promniku sięga jednak lat 90. "Konie za Lecha Wałęsy, stajnia za Aleksandra Kwaśniewskiego, a za Andrzeja Dudy – lamy i kuc" – napisała gazeta.
Czytaj też:
Sikorski chce, aby Nawrocki pokazał faktury. "Uznam sprawę za wyjaśnioną" Czytaj też:
"Miała być sensacja, a wyszło jak zwykle". Leśkiewicz odpowiada na "aferę" z końmi prezydenta
