Michał Kołodziejczak, były wiceminister rolnictwa i poseł Koalicji Obywatelskiej, w niedzielę pojawił się w łódzkiej delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Towarzyszył mu m.in. detektyw Krzysztof Rutkowski. Polityk złożył zawiadomienie dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa na jego szkodę. Była to jego reakcja na publikacje Kanału Zero, w których byłe współpracownice przedstawiły poważne oskarżenia dotyczące zachowania posła.
Teraz okazuje się, że ABW nie będzie dalej zajmować się zawiadomieniem Kołodziejczaka.
ABW podjęła decyzję. "Nie prowadzi dalszych czynności"
Jak poinformował we wtorek "Fakt", zespół prasowy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego potwierdził, że zgłoszenie polityka zostało przeanalizowane pod kątem właściwości służby. "W pierwszej kolejności poddano je weryfikacji pod kątem właściwości rzeczowej Agencji" – przekazało biuro prasowe ABW.
Po przeanalizowaniu sprawy stwierdzono, że nie należy ona do kompetencji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. "Po stwierdzeniu, że sprawa nie mieści się w zakresie kompetencji ABW, zawiadomienie przekazano do Prokuratury Okręgowej w Łodzi" – poinformowano. Służba jednoznacznie wskazała również, że nie będzie podejmować dalszych działań. "ABW nie prowadzi w tej sprawie dalszych czynności" – podkreślono w odpowiedzi dla "Faktu".
Prokuratura Okręgowa w Łodzi potwierdziła, że otrzymała dokumenty we wtorek. Jak przekazał jej rzecznik Paweł Jasiak, materiały są obszerne i wymagają analizy.
Kolejne kobiety oskarżają Kołodziejczaka. "Jak powiem, to mnie zabije"
Tymczasem Kanał Zero opublikował następne relacje kobiet, które twierdzą, że zostały skrzywdzone przez byłego wiceministra rolnictwa. Jedna z rozmówczyń opowiedziała, że Kołodziejczak zaproponował jej pracę asystentki. Z czasem ich relacja miała przybrać bardziej osobisty charakter. Według kobiety podczas jednego ze spotkań wspólnie z politykiem zażywała narkotyki, a następnie doszło między nimi do kontaktu seksualnego. Rozmówczyni Kanału Zero twierdzi, że polityk miał jej później grozić. – Usłyszałam, że jak komukolwiek powiem, to mnie zabije – relacjonowała.
Inna kobieta zarzuciła byłemu wiceministrowi niewłaściwe traktowanie pracowników resortu rolnictwa. Według jej relacji w jednym z podległych mu departamentów miało dochodzić do mobbingu.
Wcześniej Kanał Zero opublikował również nagrania rozmów, w których pojawiły się zarzuty dotyczące nakłaniania do zażywania substancji odurzających. – Myślałam, że umieram. Mówiłam: "Michał, ja umieram" – wspominała jedna z byłych współpracownic, opisując swoje samopoczucie po zażyciu substancji.
W innym ujawnionym nagraniu rozmówczyni zarzucała politykowi wielokrotne proponowanie narkotyków. – To nie wymaże tego, co się stało (...). To jest ku**a straszne, to mnie przeraża (...) Dziesięć razy mi proponowałeś narkotyki – mówiła kobieta.
Kołodziejczak zawieszony w KO. Prokuratura sprawdza doniesienia
Michał Kołodziejczak zaprzecza oskarżeniom i określa je jako pomówienia. Po niedzielnej wizycie w ABW podkreślał, że chce wyjaśnienia sprawy przez odpowiednie instytucje. – Bardzo mocno to wszystko przeżywam. Nigdy nie spodziewałem się takich pomówień w moją stronę – powiedział polityk.
W jego obronie występuje również Krzysztof Rutkowski, który sugerował, że poseł może być ofiarą szantażu.
Publikacje Kanału Zero wywołały reakcję kierownictwa klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej. Kołodziejczak został zawieszony w prawach jego członka.
Równolegle Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła z urzędu czynności sprawdzające dotyczące doniesień medialnych o możliwym zmuszaniu do określonego zachowania oraz udzielaniu środków odurzających.
Czytaj też:
Te zeznania pogrążą Kołodziejczaka? Kolejne kobiety przerywają milczenie Czytaj też:
Kołodziejczak wziął Rutkowskiego. Rzecznik rządu: Kompromitacja
