"Policjantka zaatakowana nożem". PAP przeprasza za błąd

"Policjantka zaatakowana nożem". PAP przeprasza za błąd

Dodano: 
Siedziba PAP, zdjęcie ilustracyjne
Siedziba PAP, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Albert Zawada
Polska Agencja Prasowa przeprosiła za błąd w depeszy dotyczącej wydarzeń przed Trybunałem Konstytucyjnym, w której poinformowano o ataku nożem na policjantkę.

"Wczorajsza depesza w serwisie agencyjnym PAP od początku była prawidłowa. Błąd popełnił dziennikarz dyżurny, redagujący tytuł na PAP.pl i wpis na X" – przekazała agencja w oświadczeniu zamieszczonym w sobotę (17 października).

Jak wyjaśniono, błędny tytuł niesłusznie powiązał atak na policjantkę z nożem znalezionym przy zatrzymanym. PAP poinformowała, że tytuł został poprawiony, a wpis usunięty. Za zaistniałą sytuację agencja przeprosiła.

PAP odniosła się również do reakcji, jakie pojawiły się po wydarzeniach przed Trybunałem Konstytucyjnym. W swoim stanowisku podkreśliła, że zaistniały błąd nie daje podstaw do bezpodstawnego oskarżania dziennikarzy o celowe manipulowanie informacjami ani przypisywania im intencji, na które nie ma dowodów.

"Nie będziemy jednak godzić się na wykorzystywanie go do bezpodstawnych oskarżeń i personalnych ataków na dziennikarzy PAP" – napisano w oświadczeniu.

PAP podkreśliła, że jej dziennikarze "uczciwie i rzetelnie wykonują swoją pracę". Zaapelowała o zaprzestanie hejtu i obrażania pracowników agencji.

Zatrzymanie Piotra W. Pytania o interwencję policji

W piątek (16 października) przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie, podczas zabezpieczania przez policję manifestacji przed Trybunałem Konstytucyjnym, doszło do zatrzymania mężczyzny, który nie chciał podać danych, próbował uciec, stawiał opór i naruszył nietykalność cielesną policjantki. Funkcjonariuszka doznała obrażeń i trafiła do szpitala. Przy zatrzymanym znaleziono nóż.

Piotr W. w wydanym w sobotę (17 października) oświadczeniu przekazał, że źle się czuje, boli go głowa i ma ranę. Twierdzi, że nie wykonano mu odpowiednich badań, nie otrzymał kopii protokołu zatrzymania i nie ma kontaktu z żoną.

Jego prawnicy poinformowali, że uzyskali bezpośredni kontakt z klientem dopiero po ponad 24 godzinach od zatrzymania. Policja utrzymuje natomiast, że mężczyzna początkowo odmawiał kontaktu z adwokatem i podania danych osobowych.

Sprawa wywołała pytania o przebieg interwencji policji, stan zdrowia zatrzymanego i dostęp do pomocy prawnej. Nie wiadomo, czy i jakie zarzuty przedstawiono mężczyźnie.

Czytaj też:
Szef KPRM oskarża Kaczyńskiego i Nawrockiego. "Partyzanci z wyciętego lasu"
Czytaj też:
"Nie jesteście niemieckimi policjantami". Mocne wystąpienie Jakubiaka

Opracował: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także