Poinformował o tym Instytut Ordo Iuris, którego prawnicy reprezentują Piotra W. Jak przekazał mec. Bartosz Malewski, prokuratura chce miesięcznego aresztu dla jego klienta. Powód? Obawa ucieczki.
Według adwokata, zanim zapadła decyzja o wniosku do sądu o areszt, prokurator prowadząca czynności "konsultowała się z kimś" telefonicznie. – Zakładam, że ze swoimi przełożonymi – powiedział.
W opinii prawnika argumentacja śledczych o możliwości ucieczki i ukrycia się podejrzanego jest "wysoce absurdalna".
Zatrzymanie Piotra W.
Do zatrzymania Piotra W. doszło w piątek (16 października) na ul. Marszałkowskiej w Warszawie, w pobliżu zgromadzenia odbywającego się przed Trybunałem Konstytucyjnym. Według policji mężczyzna zaatakował funkcjonariuszkę. Zarówno policjantka, jak i zatrzymany mieli następnie trafić do szpitali.
Jak wynika z informacji przekazanych w sobotę (17 października) przez mec. Malewskiego, zarzuty dotyczą zmuszania funkcjonariuszy do zaniechania czynności służbowych oraz naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza, w przypadku policjantki z narażeniem jej na utratę życia albo ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Adwokat poinformował, że jego klient nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień, przedstawił jednak oświadczenie opisujące jego wersję wydarzeń.
Policja publikuje nagranie
Wcześniej Komenda Stołeczna Policji opublikowała nagranie z kamery nasobnej funkcjonariusza. Na filmie widać, jak mężczyzna nie reaguje na wezwanie do okazania dokumentu, odpycha policjantów i ucieka, po czym zostaje obezwładniony w przedsionku lokalu przy ul. Marszałkowskiej. Policja poinformowała również, że przy zatrzymanym znaleziono nóż.
Przebieg interwencji i okoliczności zatrzymania budzą szereg wątpliwości. Piotr W. w oświadczeniu odczytanym przez obrońców skarżył się m.in. na brak kontaktu z żoną i ustanowionymi przez nią adwokatami, a także na stan zdrowia i sposób udzielenia mu pomocy medycznej. Twierdził, że ma ranę i odczuwa silny ból głowy.
Policja przedstawiła odmienną wersję dotyczącą kontaktu z prawnikiem. Według funkcjonariuszy mężczyzna początkowo odmawiał skorzystania z pomocy adwokata i nie chciał podać swoich danych. Komenda Stołeczna Policji zakwestionowała również doniesienia o ranie ciętej głowy.
Czytaj też:
"Policjantka zaatakowana nożem". PAP przeprasza za błąd
