Do zamachu doszło w kościele w jordańskiej prowincji Kerak. Atak miał miejsce podczas nabożeństwa pogrzebowego. Łącznie zginęło siedem osób, a 34 zostały ranne. 27 osób trafiło do szpitali.
Minister spraw wewnętrznych Mazin Al Farrayeh przekazał, że zamach przeprowadzili "ekstremiści". Zaznaczył jednak, że obecnie nie można przesądzić, czy zamachowcy należeli do jakiejś grupy terrorystycznej. Jeden ze świadków relacjonował, że napastnicy przez pięć lat strzelali do zebranych osób, po czym uciekli z miejsca. W kościele przebywało kilkadziesiąt osób. Kamery zarejestrowały co najmniej trzech napastników.
Głos zabrał również król Jordanii Abdullah II. "Atak terrorystyczny na Kerak spotka się z najsurowszym odwetem. Ci, którzy łudzą się, że mogą podzielić Jordańczyków swoimi kulami, nie mają szans w obliczu naszej jedności" – ogłosił król.
MSZ: Ucierpiała polsko-jordańska rodzina
W ataku ucierpiała m.in. polsko-jordańska rodzina. Szczegóły na razie jednak nie są znane. W oficjalnym komunikacie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że Polska stanowczo potępia atak terrorystyczny. Resort przekonuje, że winni ataku muszą ponieść konsekwencje.
"Składamy kondolencje rodzinom ofiar. Solidaryzujemy się z władzami Jordanii oraz chrześcijańską społecznością w prowincji Kerak. Wyrazy współczucia kierujemy także do polsko – jordańskiej rodziny, która również ucierpiała w zamachu" – czytamy w oświadczeniu.
Ministerstwo podkreśla, że Jordania jest ważnym partnerem Polski, z którym od wielu lat nasz kraj angażuje się w walkę z terroryzmem i ekstremizmem. "Doceniamy szczególną rolę Jordanii w dialogu międzyreligijnym, jako strażnika chrześcijańskich i muzułmańskich miejsc świętych" – czytamy.
Czytaj też:
Fryzjerka z Polski oskarżona o terroryzm. Przeszła na islam, znaleziono u niej broń Czytaj też:
Zamordowano rosyjskiego artystę w Polsce. ABW zatrzymało imigranta
