"Bubel prawny", "ideologiczne zebranie". Burzliwa dyskusja w Senacie ws. kontrowersyjnych zmian

"Bubel prawny", "ideologiczne zebranie". Burzliwa dyskusja w Senacie ws. kontrowersyjnych zmian

Dodano: 
Senat RP
Senat RP Źródło: PAP / Piotr Nowak
Senackie komisje zdrowia oraz samorządu terytorialnego i administracji państwowej zajęły się nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Poseł Lewicy Joanna Wicha zirytowała senatorów stwierdzając, że nie będzie żadnych zmian w projekcie. – Opinia wystawiona przez biuro legislacyjne pokazuje, że ten projekt jest bublem – wskazywał Wadim Tyszkiewicz.

Ustawa o zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, po przegłosowaniu przez Sejm, trafiła teraz do Senatu. Za przyjęciem ustawy głosowało 400 posłów, przeciwko – 29, od głosu wstrzymało się czterech posłów.

Nowe przepisy wprowadzają całkowity zakaz reklamy i promocji napojów alkoholowych, w tym piwa. Zakaz reklamy obejmuje także piwo bezalkoholowe, które w odróżnieniu od piwa alkoholowego odnotowuje wzrost sprzedaży i jest postrzegane jako alternatywa dla alkoholu. Za jego złamanie przewidziano karę grzywny od 30 tys. zł do 1 mln zł lub ograniczenia wolności. Ustawa dotyczy również sponsoringu. Regulacja pozwala jedynie informować o sponsorowaniu imprez jedynie w ograniczonej formie (poprzez podanie nazwy i znaku na bilecie, plakacie, tablicy). Oznacza to m.in. brak możliwości pokazania marki piwa na parasolach w ogródkach restauracyjnych, na koszulkach zawodników sponsorowanej drużyny czy na lokalnym festynie czy festiwalu. Ustawa nie zajmuje się jednak w ogóle popularnymi "małpkami", które są jedną z głównych przyczyn pogłębiania problemu nadużywania alkoholu w Polsce.

Burzliwa dyskusja w Senacie

Nowelizacją zajęły się dzisiaj połączone senackie komisje zdrowia oraz samorządu terytorialnego i administracji państwowej. Poseł Joanna Wicha z Lewicy, która jest sprawozdawcą projektu, argumentowała, że przepisy dostosowują prawo do obecnej rzeczywistości. – Tak samo chcemy zmienić obowiązującą ustawę. W Polsce od wielu lat istnieje problem nadużywania alkoholu. Pomimo ogromnych starań w żaden sposób nie udało nam się tego problemu rozwiązać wyłącznie poprzez edukację. Wszyscy oponenci tej ustawy podkreślają, że trzeba edukować, a nie ograniczać. Niestety, na tym polu, jeśli chodzi o alkohol, polegliśmy. Alkohol to nie jest zwykły płyn, którego używamy, aby miło spędzić czas, a na pewno nie wtedy, kiedy go nadużywamy. W Polsce pijemy 11 litrów spirytusu na osobę – mówiła.

Poseł Lewicy zaznaczyła jednocześnie, że nie będzie żadnych zmian w projekcie, czym rozsierdziła senatorów.

Senator Wadim Tyszkiewicz ocenił, że nowelizacja ustawy to "bubel prawny". – Opinia wystawiona przez biuro legislacyjne pokazuje, że ten projekt jest bublem. Tę ustawę trzeba poprawić, czego pani nam zakazuje. Jednak po to jest Senat, aby poprawiać złe ustawy. Pani chce dobrze, ale wylewa pani dziecko z kąpielą. Sama pani sobie zaprzecza, bo skoro mówi pani, że alkoholik nie myśli, to reklama nie ma na niego żadnego wpływu. Problemem są promocje typu 10+10 albo małpki, bo to jest prawdziwe rozpijanie. I tu ma pani nasz głos i za tym zagłosujemy, ale ta ustawa uderza również w tych małych. Alkohol był, jest i będzie i to na całym świecie. Ustawa musi być dobra, powinno się napisać nową ustawę – argumentował.

W podobnym duchu wypowiadał się senator KO Janusz Gromek. – W świetle tych tragedii, które się wydarzają w Polsce, człowiek nie może na to patrzeć. Przyjechało tutaj bardzo wiele ludzi, którzy walczą o swoje miejsca pracy. Trzeba przyjąć dyskusję, wysłuchać poprawek, a my się nimi zajmiemy, bo jesteśmy Senatem, a więc izbą, która ma szansę poprawić coś, co jest złe. Jestem za tym, aby zająć się poprawkami i głosować je w Senacie – mówił.

Z kolei senator Wojciech Konieczny podkreślał, jak wiele pracy wykonany podczas pracy nad ustawą. – Problem wybuchł już dość dawno, a więc, kiedy mieliśmy do czynienia z saszetkami alkoholowymi, imitującymi soki. Prace nad ustawą posuwały się wolno, bo bardzo dużo było trudności. Wykonaliśmy bardzo dużo pracy i dobrnęliśmy do obecnego momentu. Projekt, który był w Sejmie, był już kompromisem. Te przepisy uległy już złagodzeniu. Chciałbym, aby była tego świadomość. To ustawa dość wyważona, która ma na celu ograniczenie sprzedaży alkoholu – stwierdził.

Senator KO: Zakazać sprzedaży "małpek"

Tadeusz Jarmuziewicz, senator KO zwrócił z kolei uwagę na problem "małpek", który jest w ogóle pominięty w nowelizacji. – Przed debatą senacką trafił do mnie to projekt i zaryzykowałem posługiwanie się zdrowym rozsądkiem. W 1982 roku powstała ostatnia ustawa antyalkoholowa, a dzisiaj autorzy nie zauważyli chyba, co zmieniło się na rynku. Mamy kompletnie inną epokę i nowe zjawiska, które wówczas nie istniały. Ta ustawa musi być życiowa. Czy chcemy zwalczać alkoholizm poprzez zakaz reklamowania piwa bezalkoholowego i nie wspominanie o małpkach? Ta ustawa nie widzi małpek, przecież to obłęd. To główne koło zamachowe alkoholizmu w Polsce. Wszyscy kupują małpki. Sprzedajemy milion małpek rano i trzy miliony w ciągu dnia. Chcę, żeby był zakaz sprzedaży małpek. Jeżeli ta ustawa ma służyć zwalczaniu alkoholizmu, musimy zmierzyć się z małpkami – apelował.

Senator PiS Andrzej Kalata również wypowiadał się krytycznie w sprawie proponowanej nowelizacji. – Poczułem się jak w latach 80. na jakimś ideologicznym zebraniu. Historia pokazuje, że im bardziej chce się zakazać sprzedaży alkoholu, tym efekt jest odwrotny od zamierzonego. Jeżeli Polacy będą chcieli, to będą pili. Spożycie alkoholu nie rośnie, a maleje. Trzeba ograniczyć małpki, nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Apeluję, aby brać pod uwagę, że nawet całkowity zakaz sprzedaży alkoholu, czy podnoszenie akcyzy nie przyniosły efektów – wskazywał.

Andrzej Dziuba, senator klubu Nowa Polska-Centrum podkreślał zaś, że projekt jest fatalny. – Mam proste pytanie do pani poseł – skoro 40 lat ustawa leżała odłogiem a koalicja zapowiedziała koniec z poselskimi projektami, bo ich jakość, co widać dzisiaj, jest beznadziejna, to dlaczego nie ma projektu rządowego? Dlaczego procedujemy beznadziejny projekt poselski? Już teraz jest kilkadziesiąt poprawek, a zaraz będzie ich ponad setka. Chcecie pobić rekord? – pytał wnioskodawców.

Przebieg posiedzenia połączonych komisji był niezwykle emocjonujący, a głos zabrało kilkudziesięciu przedstawicieli strony społecznej. Krzysztof Budka z Organizacji Przedsiębiorców Rada Przedsiębiorców zwracał np. uwagę na brak merytorycznej dyskusji, którą zastąpiły emocje. – Chciałbym się podzielić jedną refleksją. Obserwuję od samego początku proces legislacyjny w sprawie tej ustawie. Zwolennikami tej ustawy, jeśli chodzi o stronę społeczną, są przede wszystkim terapeuci uzależnień, psycholodzy, psychiatrzy, którzy wykonują bardzo ważną i potrzebną pracę, ale rzeczywistość, którą przedstawiają można sprowadzić do tego, że w Polsce żyją sami uzależnieni, tylko jedni o tym wiedzą, a inni nie. Z takim obrazem rzeczywistości się nie zgadzam. Drugą grupą są antyalkoholowy fanatycy, którzy chcą doprowadzić do zakazu dystrybucji alkoholu. W ogóle nie było dyskusji merytorycznej, bo jej nie może być, gdy sprowadza się dyskusję do emocji. W takim przypadku mamy bubel prawny – mówił.

Czytaj też:
Zakaz reklamy piwa? Samorządowcy reagują
Czytaj też:
Piwo bezalkoholowe i energetyki zdrożeją. Posłanka KO: Najlepiej pić wodę

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także