W nocy z piątku na sobotę prezydent Karol Nawrocki – w towarzystwie m.in. pierwszego prezesa Sądu Najwyższego Zbigniewa Kapińskiego oraz szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego – pojawił się w budynku Trybunału Konstytucyjnego. Przed wejściem doszło do szarpaniny. Drogę głowie państwa próbowała zablokować Anna Korwin-Piotrowska, która uzurpuje sobie prawo do kierowania pracami TK.
– Nie jesteście sędziami Trybunału Konstytucyjnego – zwrócił się stanowczo prezydent Karol Nawrocki do Anny Korwin-Piotrowskiej, Krystiana Markiewicza i Macieja Berka. Natomiast Zbigniew Bogucki powiedział Korwin-Piotrowskiej, że dokonuje ona zamachu stanu.
Prokurator groził Boguckiemu?
W siedzibie Trybunału Konstytucyjnego znalazł się również wysłany przez ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka prokurator Andrzej Piaseczny. Według medialnych doniesień, miał on próbować zatrzymać Zbigniewa Boguckiego pod zarzutem "wtargnięcia do gmachu TK". Teraz do sprawy odniósł się sam szef Kancelarii Prezydenta.
– Jak rozumiem, prokurator Andzej Piaseczny przyjechał [do Trybunału – red.] po telefonie Berka. Nie wiem, czy Berek do niego dzwonił bezpośrednio czy przez jakiegoś pośrednika. Piaseczny przyjechał nie sam, jako prokurator, z umundurowanymi funkcjonariuszami policji, tylko z ludźmi w kominiarkach – relacjonował prezydencki minister w rozmowie z Kanałem Zero.
– Jedne z pierwszych słów, które do mnie skierował, kiedy byłem na dole, gdzie następuje wejście od strony bocznej do Trybunału Konstytucyjnego, to: "pan nie ma immunitetu, pan będzie zatrzymany". Odpowiedziałem: "no to niech pan spróbuje" – opisał.
"Dziwna propozycja" dla prezydenta
Bogucki ujawnił również, że prezydent otrzymał od służb propozycję wejścia do TK bocznym wejściem, od strony Kancelarii Premiera. – Dziwna propozycja, bo przecież prezydent powinien wjeżdżać od frontu, a nie od zaplecza. To jest chyba naturalne – ocenił.
– Było to motywowane tym, że z przodu są ludzie. Przecież nie ma wątpliwości, że ci ludzie by się rozstąpili przed prezydentem Nawrockim. (...) W momencie kiedy jest komunikat, że mam jechać tam ja z szefem BBN-u, okazuje się, że nie ma na to zgody – zdradził.
Czytaj też:
Tak sędziowie dostali się na teren TK. Szef Kancelarii Premiera potwierdza Czytaj też:
"Cały drżący. Widać było, że się boi". Rzecznik prezydenta o Berku
