Wściekłość w KO po pomyśle Kosiniaka-Kamysza. "Szuka tlenu tam, gdzie go nie ma"

Wściekłość w KO po pomyśle Kosiniaka-Kamysza. "Szuka tlenu tam, gdzie go nie ma"

Dodano: 
Premier Donald Tusk (L) oraz wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz
Premier Donald Tusk (L) oraz wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz Źródło: PAP / Przemysław Piątkowski
Propozycja "resetu konstytucyjnego" przedstawiona przez Władysława Kosiniaka-Kamysza wywołała napięcia w koalicji rządzącej.

Władysław Kosiniak-Kamysz zaproponował zmianę konstytucji, która miałaby doprowadzić do zakończenia sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Plan PSL zakłada wygaszenie kadencji obecnych sędziów TK i powołanie nowego składu w nadzwyczajnym trybie. Sędziów miałoby wybierać Zgromadzenie Narodowe większością 3/5 głosów, za uprzednią zgodą prezydenta.

– Żeby doprowadzić do spokoju społecznego, pełnej praworządności, odtworzenia wiarygodności TK, przygotowaliśmy projekt zmiany konstytucji. Mówimy to jako partia, która współtworzyła konstytucję – tłumaczył lider PSL podczas Kongresu Polskiego Samorządu.

Propozycja spotkała się jednak z chłodnym przyjęciem w KO.

"Kosiniak-Kamysz próbuje włożyć klin między Nawrockiego a Tuska"

Politycy partii Donalda Tuska zarzucają ludowcom wychodzenie przed szereg w momencie, gdy premier zabiega o spotkanie z prezydentem Karolem Nawrockim dotyczące sytuacji w Trybunale. "Kosiniak-Kamysz próbuje włożyć klin między Nawrockiego a Tuska" – ocenia jeden z posłów KO, cytowany przez Onet.

Z kolei poseł Patryk Jaskulski zwraca uwagę, że ewentualne dalsze działania powinny zależeć od przebiegu rozmowy premiera z prezydentem. "Dziwi mnie zatem zachowanie ludowców" – przyznaje. Parlamentarzysta nie szczędzi także ironii. "Może skoro resetujemy Trybunał Konstytucyjny, to przy okazji zresetujemy i prezydenta. Bo to on przecież jest dziś odpowiedzialny za ten kryzys. Nie tędy droga" – komentuje Jaskulski.

Jeszcze ostrzej pomysł Kosiniaka-Kamysza oceniają inni przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej. "PSL próbuje grać dobrego wuja, który wszystkich pogodzi. Pomyliły mu się jednak role, bo w przypadku TK sprawa jest jasna i żaden reset nie jest potrzebny" – mówi jeden z rozmówców mediów.

Zdaniem Witolda Zembaczyńskiego zmiany w funkcjonowaniu Trybunału już nastąpiły. "Reset już się dokonał, gdy sędziowie wybrani przez Sejm podczas transmisji na żywo dokonywali losowania składów sędziowskich. PSL wyraźnie szuka tlenu, ale tam, gdzie go nie ma" – stwierdza polityk KO.

Część posłów partii Tuska uważa, że propozycja ludowców niepotrzebnie podważa zasadność ostatnich działań podejmowanych w TK. "PSL nie tylko podważa wiarygodność tego, co robi rząd w sprawie TK, ale próbuje wybielić przy tym błędy prezydenta" – przekonuje jeden z parlamentarzystów KO.

Z kolei Borys Budka z KO zapowiada rozmowy wewnątrz koalicji na temat przedstawionych propozycji.

Były premier PiS popiera podobny pomysł. Co zrobi PSL?

Koncepcja "resetu konstytucyjnego" pojawia się również w środowisku Rozwoju Plus, ugrupowania związanego z byłym premierem Mateuszem Morawieckim. Poseł Krzysztof Szczucki pozytywnie ocenił inicjatywę Kosiniaka-Kamysza. "Bardzo się cieszę, że Premier Władysław Kosiniak-Kamysz poparł ideę resetu! Uważam, że to jedyne wyjście i szansa na przywrócenie Trybunału Konstytucyjnego obywatelom" – napisał w serwisie X.

Odpowiedział mu minister energii Miłosz Motyka z PSL. "Premier Kosiniak-Kamysz o resecie konstytucyjnym mówił 10 lat temu. To wcześniej niż część polityków PiS zaczęła wykorzystywać urzędy państwowe do swojej kampanii wyborczej" – stwierdził.

Przeszkodą dla projektu pozostaje arytmetyka parlamentarna. Zmiana konstytucji wymaga w Sejmie większości co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Przy udziale wszystkich 460 parlamentarzystów oznaczałoby to konieczność zdobycia przynajmniej 307 głosów.

Źródło: Onet.pl
Czytaj także