Niepokojące informacje pojawiają się w sprawie zatrzymanego wczoraj uczestnika demonstracji pod Trybunałem Konstytucyjnym. Pełnomocnik zatrzymanego mecenas Magdalenie Leszczyńskiej nie umożliwiono w piątek kontaktu z jej klientem. Z informacji, jakie uzyskali w sobotę dziennikarze, pan Piotr rano nadal pozostawał odizolowany.
"Żonie zatrzymanego pana Piotra odmówiono jakiegokolwiek kontaktu a jego pełnomocnicy nie mogą ustalić nawet kto prowadzi śledztwo…" – napisał w sobotę po godzinie 9 prezes TV Republika Tomasz Sakiewicz.
"Poseł Marek Jakubiak jako ostatni widział Pana Piotra w szpitalu. Miał rozbitą głowę, nie rozpoznał go, a na pytanie o to, jak się nazywa, odpowiedział że nie pamięta! Od chwili zatrzymania (niebawem minie 24h) nie dopuszczono do niego pełnomocnika, a on sam nie kontaktował się nawet z żoną" – czytamy we wpisie dziennikarki Marzeny Nykiel opublikowanym po 10, która oznaczyła policję, pytając, co się dzieje z panem Piotrem.
Pełnomocnik dopuszczona do zatrzymanego
Mecenas Leszczyńska powiedziała wczoraj w rozmowie z wPolsce24, że po opuszczeniu placówki medycznej mężczyzna trafił do pomieszczenia dla osób zatrzymanych w jednostce policji, gdzie poddano go dalszym badaniom lekarskim.
Według najnowszych informacji w sobotę policja dopuściła do zatrzymanego mecenas Leszczyńską.
Interwencja na Marszałkowskiej
Przypomnijmy, że w piątek policja interweniowała w jednym z budynków przy ulicy Marszałkowskiej, w którym mieści się biuro Adama Borowskiego, działacza opozycji antykomunistycznej i jednego z organizatorów miasteczka przed Trybunałem Konstytucyjnym założonego w sprzeciwie wobec działań Donalda Tuska względem tej instytucji. Sprawa wywołała reakcje mediów i czołowych polityków obozu rządzącego i PiS.
Według relacji TV Republika podczas brutalnej interwencji, której okoliczności nie są jasne, ponieważ pojawiają się mocno sprzeczne wersje, wybito szybę, a jeden ze współpracowników Borowskiego miał stracić przytomność, co potwierdza nagranie Republiki. Został zabrany przez ratowników medycznych i wg. posła Marka Jakubiaka trafił na SOR. Interwencję poselską w tej sprawie podjął Jarosław Kaczyński, który udał się na komendę policji przy ulicy Wilczej.
Policja wydała oświadczenie. Nie pokazała nagrania
Na antenie stacji pojawiły się mocne oskarżenia pod adresem funkcjonariuszy. Na ten moment dostępne jest jedynie nagranie Telewizji Republika. Policja nie pokazała nagrania z kamerki nasobnej, którą miała funkcjonariuszka, która według oświadczenia policji, została przez mężczyznę zaatakowana.
Policja opublikowała oświadczenie, w którym napisała, że "mężczyzna zachował się agresywnie. Zaatakował policjantkę, naruszając nietykalność funkcjonariuszki i doprowadzając u niej do urazu głowy". Dalej przekazała, że "Policjanci obezwładnili i zatrzymali mężczyznę. Podczas kontroli ujawnili nóż ukryty pod kurtką". Policja nie napisała, że mężczyzna próbował użyć noża. Policja przekazała, że wszystko zaczęło się od próby wylegitymowania mężczyzny, który zaczął wówczas uciekać.
W oświadczeniu nie ma mowy o ataku nożem. Premier oskarżył w tej sprawie prezydenta i prezesa PiS.
Czytaj też:
Szokujące słowa w relacji TVP Info. Zatrzymany mężczyzna jako "nożownik" Czytaj też:
"Donald Tusk kłamie". Poseł PiS uderza w rzecznika policji Czytaj też:
"Będzie rozkaz pałowania przed TK?". "Tuskowi puściły ostatnie hamulce"
