– Inicjatywa wciąż działa, ale nowym problemem jest to, że tylko około dziewięć państw członkowskich wnosi wkład finansowy – powiedział "FT" prezydent Czech Peter Pavel w wywiadzie opublikowanym we wtorek. Inicjatywnie przewodzą właśnie Czechy, a sprzęt jest kupowany w państwach spoza UE i NATO.
Premier Babis zgodnie z przedwyborczymi zapowiedziami nie godzi się na dalsze finansowanie wojny przez podatników czeskich, co ma teraz komplikować funkcjonowanie koalicji.
"Tendencja ta budzi obawy dotyczące podziału obciążeń i przyszłości projektu zainicjowanego przez poprzedni, proeuropejski rząd, przy silnym poparciu Pavla" – czytamy. "FT" nie podoba się polityka obecnego rządu Czech, który po objęciu władzy pod naciskiem Pavla i przedstawicieli państw uczestniczących w projekcie zgodził się na jego kontynuowanie, ale już bez finansowania z czeskiego budżetu.
Mniej państw daje Ukrainie amunicję?
W artykule nie wymieniono, które konkretnie państwa miały wycofać się z inicjatywy. "FT" twierdzi, że zaznajomiony ze sprawą urzędnik administracji wojskowej podał, że przedsięwzięcie kontynuują Niemcy i niektóre z państw nordyckich. Pomiędzy państwami, które nadal wspierają Kijów miały się jednak pojawić pewne rozbieżności zdań.
Pavel zaznaczył, że w ramach wsparcia Ukraina otrzymuje około 50 proc. amunicji dużego kalibru. – Więc w tym sensie nie da się jej łatwo zastąpić niczym innym – dodał.
W lutym prezydent Czech mówił w rozmowie z tamtejszymi mediami, że od początku inicjatywy amunicyjnej siły zbrojne Ukrainy otrzymała 4,4 mln sztuk amunicji, głównie kalibru 155 mm. – Bez tej rezerwy ukraińska armia nie mogłaby prowadzić działań obronnych – ocenił wtedy.
Pavel chce, żeby zagadnienia dotyczące kontynuowania programu dostaw amunicji były jednym z tematów podczas szczytu NATO, który ma odbyć się w lipcu w stolicy Turcji Ankarze.
Czytaj też:
Rosja uderzy na cele w Kijowie. Ambasador wezwany do MSZCzytaj też:
Rosjanie mogą zakłócać sygnał w Polsce. Nowe urządzenia
