W sieci wrze po ujawnieniu nagrania z Kacprzykiem. "To jest grube", "kompromitacja rządu"

W sieci wrze po ujawnieniu nagrania z Kacprzykiem. "To jest grube", "kompromitacja rządu"

Dodano: 
Dawid Kacprzyk, lekarz
Dawid Kacprzyk, lekarz Źródło: YouTube / Kanał Zero
Po ujawnieniu nagrania z Dawidem Kacprzykiem media społecznościowe zalała fala komentarzy. W tle jest afera w Szpitalu Południowym.

Dziennikarze Kanału Zero weszli z ukrytą kamerą do gabinetu Dawida Kacprzyka, który na ujawnionym nagraniu mówi, że "ma w dupie" aferę w Szpitalu Południowym.

Ze słów lekarza wynika, że jednym z największych problemów, jakie widzi w całej sytuacji, jest to, że nie może przyjeżdżać do pracy swoim Porsche. Spodziewa się również wyjaśnienia sprawy na swoją korzyść.

Kacprzyk nagrany ukrytą kamerą. Burza w sieci

Publikacja spotkała się z szeroką reakcją w mediach społecznościowych. "To jest kompromitacja dla rządu, dla prokuratury i dla Naczelnej Izby Lekarskiej" – napisała w serwisie X posłanka Paulina Matysiak.

"Kacprzyk «ma w dupie» swoją aferę i żali się, że nie pojeździ swoim Porsche Panamera, bo dziennikarze go śledzą. Tak, to jest ten poziom" – ocenił Paweł Usiądek, wiceprezes Ruchu Narodowego.

"Wiecie czemu złodziej Kacprzyk ma w dupie tę aferę? Bo może" – stwierdził poseł PiS Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia.

"Państwo z dykty! Dawid Kacprzyk ma «w dupie» aferę. Prokuratura go nie przesłuchała" – przypomina Joanna Miziołek, dziennikarka Polsat News i "Dziennika Gazety Prawnej".

"No to jest grube. (...) Co złoty chłopiec Donalda Tuska sądzi o aferze w Szpitalu Południowym? «Mam to w dupie». Tylko ten problem, że nie może porszakiem do pracy przyjeżdżać" – napisał Cezary Krysztopa, redaktor naczelny portalu Tysol.pl i współpracownik tygodnika "Do Rzeczy".

Afera w Szpitalu Południowym

Dawid Kacprzyk znalazł się w centrum zainteresowania mediów po doniesieniach dotyczących jego działalności w Szpitalu Południowym. Według ujawnionych informacji w 2025 r. miał osiągnąć ponad 1,6 mln zł przychodu z działalności gospodarczej związanej ze świadczeniem usług medycznych. W dokumentach wykazano także niemal 4 tys. godzin pracy w placówce.

Po ujawnieniu sprawy Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej oraz mandatu radnego Ursusa. Lider warszawskich struktur KO, szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował wcześniej o przyjęciu jego rezygnacji z partii.

Władze Warszawy przeprowadziły audyt w Szpitalu Południowym, odwołano również zarząd i radę nadzorczą placówki. Sprawą zajmują się prokuratura oraz organy kontrolne.

Kacprzyka obciążył inny lekarz, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym Emil Jędrzejewski, który w rozmowie z Kanałem Zero zasugerował, że błędy popełnione przez Kacprzyka skutkowały śmiercią pacjentów.

Czytaj też:
Afera szpitalna niczego nie zmieniła. Ujawniono nowe kontrakty lekarzy

Opracował: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także