Podczas tego posiedzenia Sejmu Komisja Zdrowia rozpatrywała projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. W trakcie drugiego czytania posłowie zgłosili 37 poprawek oraz wniosek o odrzucenie projektu w całości. Komisja poparła jednak tylko pięć poprawek i rekomendowała ich przyjęcie przez Sejm. Dwie z nich dotyczą przepisów przejściowych, zaś trzy są o charakterze legislacyjnym i porządkującym. Teraz stanowisko w sprawie poprawek zajmie Sejm. Chociaż miało się to stać w piątek, to nieoczekiwanie głosowanie spadło z porządku obrad.
Pełczyńska-Nałęcz atakuje marszałka Sejmu. W tle afera Rywina
Zmiana w porządku obrad nie spodobała się liderce Polski 2050 Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej, która w mediach społecznościowych oskarżyła marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o uleganie presji lobbystom. "Ustawa zakazująca reklam alkoholu i jego sprzedaży między 22:00 a 6:00 była w planie głosowań na miniony piątek. Nad ustawą prace trwały przez kilka miesięcy. W efekcie projekt wyszedł z komisji sejmowej jednogłośnie. Totalna zgoda ponad podziałami. I nagle, kilka godzin przed głosowaniem, PSL „interweniuje” u Marszałka Czarzastego i ustawa znika z planu głosowań. Tysiące tragedii i miliardowe koszty społeczno-gospodarcze spowodowane nadużywaniem alkoholu idą w kąt. Oczekiwania społeczne (ponad 60% Polaków jest za zakazem reklam alkoholu) – to wszystko nagle staje się nieważne. Bo jakieś lobby się »zaniepokoiło«" – napisała Pełczyńska-Nałęcz.
Na koniec swojego wpisu szefowa Polski 2050 nawiązała do tzw. afery Rywina. "Oczekujemy, że ustawa wróci już na kolejnym Sejmie. I zostanie poddana pod głosowanie. Bez żadnych »lub czasopisma«" – napisała.
Przypomnijmy, że "afera Rywina" to potoczna nazwa jednego z największych, lecz niewyjaśnionych do końca skandali korupcyjnych III RP. Podłożem afery były prowadzone na początku 2002 roku przez rząd Leszka Millera (koalicja SLD-UP z PSL) prace nad nową ustawą o radiofonii i telewizji, w której miał się znaleźć przepis antykoncentracyjny, zabraniający firmie posiadającej ogólnopolski dziennik posiadania jednocześnie stacji telewizyjnej. Przepis taki bezpośrednio uderzał w spółkę Agora, właściciela „Gazety Wyborczej”, która przymierzała się do kupna udziałów w telewizji Polsat. Zarząd Agory zabiegał w rządzie o usunięcie z projektu ustawy wspomnianych zapisów. 11 lipca 2002 roku producent filmowy Lew Rywin spotkał się z Wandą Rapaczyńską, prezes Agory, a następnie 22 lipca 2002 roku z redaktorem naczelnym „Gazety Wyborczej” Adamem Michnikiem i przedstawił im propozycję korupcyjną. W zamian za wprowadzenie oczekiwanych przez nich zmian w ustawie oczekiwał 17,5 mln dolarów dla osób, które reprezentował, a dla siebie stanowiska prezesa Polsatu. Adam Michnik rozmowę z Rywinem nagrał, po czym skierował się do kancelarii premiera, gdzie doszło do spotkania między nim, premierem i Lwem Rywinem. Dzień później na posiedzeniu Rady Ministrów rząd przyjął korzystną z punktu widzenia interesów Agory poprawkę do ustawy medialnej, znalazły się w niej jednak zapisy dające rządowi możliwość blokowania transakcji medialnych. Afera doprowadziła do znacznych zmian na polskiej scenie politycznej. Znacznie spadła popularność SLD-UP, a przede wszystkim premiera Leszka Millera. Ucierpiała również popularność prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz innych osób uwikłanych w jakikolwiek sposób w aferę.
Kontrowersje wokół nowych przepisów. Lobbing w tle?
Chociaż Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz atakuje Włodzimierza Czarzastego za uleganie presji lobbystów, to warto zwrócić uwagę, że procedowane przepisy autorstwa Polski 2050 i Lewicy budzą ogromne kontrowersje. Jednym z głównych zarzutów, jakie podnoszą politycy opozycji jest fakt, że brzmienie nowelizacji wpisuje się w interesy przemysłu spirytusowego i uderza praktycznie w całości w przemysł browarniczy.
Projekt Lewicy całkowicie zakazywałby reklamy wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa, a także zakazywałby sprzedaży alkoholu na stacjach paliw i w godzinach nocnych na terenie całego kraju. Z kolei drugi projekt – przygotowany przez posłów Polski 2050 – również całkowicie zakazuje reklamy alkoholu, a ponadto przyznaje gminom większe uprawnienia do wprowadzania godzinowego zakazu sprzedaży alkoholu i podnosi opłaty za uzyskanie zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Jednak różnica między projektami w gruncie rzeczy jest jedna, ale zasadnicza. Projekt Polski 2050 zakazuje bowiem reklamy także napojów bezalkoholowych, w tym piwa zero procent. Najwięcej uwagi poświęcono więc piwu, w tym piwu bezalkoholowemu, czyli produktowi, po którym nikt się nie upije.
O ten zapis od ponad roku zabiegała Fundacja GrowSPACE, która wcześniej była znana głównie z „Tęczowych Piątków” w szkołach i z tematu zdrowia psychicznego nastolatków. Jej kampania „Zero Procent Prawdy” ruszyła 29 kwietnia ubiegłego roku i domaga się całkowitego zakazu publicznej reklamy alkoholu, ze szczególnym naciskiem na piwo i napoje „zero” sprzedawane pod piwnymi markami. Co ciekawe, skala reklamy, jak na organizację pozarządową, jest nietypowa. Fundacja opublikowała m.in. raport, spoty, czy sondaże zamówione w Ogólnopolskiej Grupie Badawczej i IBRiS. Nie mówiąc już o konferencjach prasowych, czy stałej obecności w Sejmie. GrowSPACE nie ujawniła jednak, kto sfinansował samą kampanię, choć pytanie pada publicznie od marca. Portal Salon24 wysłał do GrowSPACE sześć pytań o pieniądze, w tym o to, czy środki pochodziły od Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy, ale nie doczekał się odpowiedzi.
W marcu, na posiedzeniu podkomisji, głos zabrał Janusz Kowalski, wtedy jeszcze poseł PiS, dziś niezrzeszony, który zapowiedział złożenie wniosku do CBA w tej sprawie. Chociaż minęło pół roku, to fundacja nie odniosła się do wniosku publicznie i nie wiadomo też, czy CBA podjęło sprawę.
Ostatecznie za projekt wiodący przyjęto projekt Lewicy, który został uzupełniony o część propozycji z projektu Polski 2050. Projekt z poprawkami przeszedł do drugiego czytania. Jednak w projekcie ustawy słowo "bezalkoholowe" i jego odmiany pojawiają się 36 razy, "piwo" 26 razy, a "wódka" jeden raz, co wywołuje kontrowersje i stawia pytania o rzeczywisty cel projektodawców.
W przyjętym przez podkomisję projekcie znalazły się pomysły tak radykalne, że wprowadzając je Polska nie tylko trafiłaby do grupy krajów z najbardziej antyalkoholową polityką, ale dodatkowo rozpoczęlibyśmy krucjatę walki z piwem na skalę nieznaną na innych rynkach. Lekarze i terapeuci od lat wskazują, że głównym problemem w Polsce są mocne alkohole, których symbolem stały się "małpki", a więc małe butelki wysokoprocentowego trunku dostępne w każdym sklepie i kupowane od rana. Tymczasem projekty skupiły się na walce z piwem bezalkoholowym.
Podczas dyskusji w Sejmie posłowie wprost wskazywali, że projekt uderza w branżę piwowarską i piwa bezalkoholowe, ale za to całkowicie pomija kwestię tzw. małpek, czyli mocnych alkoholi w małych opakowaniach, które są silnie uzależniające. W efekcie, jak mówili, byłby to ogromny paradoks, gdyby w ustawie antyalkoholowej uderzono w piwa bezalkoholowe, po które sięgają Polacy, a oszczędzono mocne alkohole w postaci "małpek". Janusz Cieszyński z klubu Rozwój Plus wskazywał np., że "zarzuty dot. jednostronności regulacji mogą być wytrącone tylko w jeden sposób, a więc poprzez przygotowanie ustawy, która uderzy także w drugą stronę, a więc w małpki". – To bardzo ważne ze względu transparentności – mówił. Tak się jednak nie stało.
Dużo mocniej w sprawie projektu ustawy wypowiedział się Janusz Kowalski, poseł niezrzeszony, który zarzucił autorom projektu działanie w interesie lobby spirytusowego. – Do tej pory istniał konsensus pomiędzy branżami, ale te dwa projekty Polski 2050 i Lewicy szły po linii narracji lobby spirytusowego. Uderzanie w piwa bezalkoholowe doprowadzi do tego, że wzrośnie spożycie alkoholu. Jeśli Polacy wybierają piwa bezalkoholowe, a wy chcecie zniszczyć ten sektor, to takie będą takie skutki. Ta ustawa idzie za daleko i zagłosuję za wnioskiem o jego odrzucenie. Potrzebna jest ustawa, ale z daleka od lobby, które uderzy chociażby w rolników i samorządy. Proponujecie de facto lokalnych wydarzeń, bo nie będzie można ich promować. Pytanie, kto napisał tę ustawę? Tropy prowadzą do tych wszystkich fundacji, które nagle zajęły się kampaniami dot. piwa zero procent. To pytanie do służb – grzmiał z mównicy.
