W parlamencie trwają prace nad poselskimi projektami zmian ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Każdy przewiduje, w mniejszym lub większym stopniu, restrykcje w dostępności alkoholu i w zasadach jego promocji. Okazuje się, że są one niezgodne z prawem unijnym.
Restrykcyjne projekty ustaw
Projekt Lewicy całkowicie zakazuje reklamy wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa, a także zakazuje sprzedaży alkoholu na stacjach paliw i w godzinach nocnych na terenie całego kraju. Z kolei drugi projekt – przygotowany przez posłów Polski 2050 – również całkowicie zakazuje reklamy alkoholu, a ponadto przyznaje gminom większe uprawnienia do wprowadzania godzinowego zakazu sprzedaży alkoholu i podnosi opłaty za uzyskanie zezwolenia na sprzedaż alkoholu. W projektach "zaszyto" również zastanawiające zapisy, np. eliminujący całą kategorię piwa ze sprzedaży w małych sklepach. Jednak różnica między projektami w gruncie rzeczy jest jedna, ale zasadnicza. Projekt Polski 2050 zakazuje bowiem reklamy także napojów bezalkoholowych, w tym piwa zero procent.
O ten zapis od ponad roku zabiega Fundacja GrowSPACE, która wcześniej była znana głównie z „Tęczowych Piątków” w szkołach i z tematu zdrowia psychicznego nastolatków. Jej kampania „Zero Procent Prawdy” ruszyła 29 kwietnia ubiegłego roku i domaga się całkowitego zakazu publicznej reklamy alkoholu, ze szczególnym naciskiem na piwo i napoje „zero” sprzedawane pod piwnymi markami. Co ciekawe, skala reklamy, jak na organizację pozarządową, jest nietypowa. Organizacja opublikowała m.in. raport, spoty, czy sondaże zamówione w Ogólnopolskiej Grupie Badawczej i IBRiS. Nie mówiąc już o konferencjach prasowych, czy stałej obecności w Sejmie. Fundacja nie ujawniła jednak, kto sfinansował samą kampanię, choć pytanie pada publicznie od marca. Portal Salon24 wysłał do GrowSPACE sześć pytań o pieniądze, w tym o to, czy środki pochodziły od Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy, ale nie doczekał się odpowiedzi.
W marcu, na posiedzeniu podkomisji, głos zabrał Janusz Kowalski, wtedy jeszcze poseł PiS, dziś niezrzeszony, który zapowiedział złożenie wniosku do CBA w tej sprawie. Minęły cztery miesiące. Fundacja nie odniosła się do wniosku publicznie i nie wiadomo też, czy CBA podjęło sprawę.
W przyjętym przez podkomisję projekcie znalazły się pomysły tak radykalne, że wprowadzając je Polska nie tylko trafiłaby do grupy krajów z najbardziej antyalkoholową polityką, ale dodatkowo rozpoczęlibyśmy krucjatę walki z piwem na skalę nieznaną na innych rynkach. Lekarze i terapeuci od lat wskazują, że głównym problemem w Polsce są mocne alkohole, których symbolem stały się "małpki", a więc małe butelki wysokoprocentowego trunku dostępne w każdym sklepie i kupowane od rana. Tymczasem w przepisach, nad którymi dzisiaj pochyli się komisja, ciężar rozłożono inaczej. Najwięcej uwagi poświęcono piwu, w tym piwu bezalkoholowemu, czyli produktowi, po którym nikt się nie upije. Z kolei wódka w projekcie Polski 2050 pojawia się raz.
Przykładów absurdalnych zapisów w projekcie ustawy jest wiele. Przykładowo definiuje on reklamę alkoholu tak szeroko, że łapie się w nią zwykłe wyposażenie ogródka gastronomicznego. Za taką „reklamę" grozi grzywna od 30 tysięcy do miliona złotych.
Piwo 0,0 proc. nie jest napojem alkoholowym w rozumieniu prawa. Mimo to nowe przepisy zakazują również reklamy produktów, których nazwa i znak towarowy pokrywają się z oznaczeniami napojów alkoholowych. Skoro wersje bezalkoholowe dzielą markę z klasycznymi, zakaz obejmie i je. A mówimy o najszybciej rosnącym segmencie rynku, po który sięgają ludzie ograniczający spożycie alkoholu.
Nowe brzmienie przepisów zabrania też np. informowania o sponsorowaniu „imprez sportowych, koncertów muzycznych oraz innych imprez masowych" gdziekolwiek poza wnętrzem gazet, zaproszeniami, biletami, plakatami i tablicami przy samej imprezie. Projekt uchyla przepis, na którym opiera się wieloletnia praktyka wyposażania lokali przez browary. Parasole, szkło i urządzenia z logo będą mogły być używane najpóźniej do końca 2027 roku.
Komisja zamyka drzwi
Dziś Komisja Zdrowia zajmie się projektem nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Jednak na posiedzenie nie zostanie wpuszczona strona społeczna. Zwrócił na to uwagę m.in. Adam Abramowicz, b. rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorstw. "W momencie gdy wszyscy członkowie komisji mogliby zapoznać się z poważnymi zastrzeżeniami do tych projektów, mając jeszcze szansę do wprowadzenia poprawek, drzwi zostają zamknięte. To nie są standardy demokratyczne i nie mają nic wspólnego z transparentnym procesem legislacyjnym" – pisze Abramowicz.
"Czego boją się wnioskodawcy projektu i przewodnicząca komisji? Czy chodzi o przepchnięcie radykalnych i szkodliwych rozwiązań projektu Lewicy bez dyskusji i bez świadków? Czy rząd Donalda Tuska nadal będzie bezradny wobec dominacji jednego środowiska nadającego obecnie ton koalicji rządzącej dzisiaj Polską?" – pyta.
Po środowym posiedzeniu projekt czeka drugie czytanie w Sejmie, Senat a następnie ustawa trafi na biurko prezydenta. Karol Nawrocki zawetował w tej kadencji podwyżkę opłaty cukrowej i akcyzy na alkohol, wskazując, że pod zdrowotnym hasłem kryło się łatanie budżetu. Los obecnej ustawy nie jest zatem przesądzony.
