Koalicja rządząca uchwaliła w Sejmie Akt o usługach cyfrowych (DSA). Część rozwiązań nie budzi wątpliwości, jednak w ustawie są również przepisy, które w praktyce wprowadzą możliwość stosowania politycznej cenzury treści w internecie pod pretekstem "mowy nienawiści". Rafał Ziemkiewicz komentował sprawę w Telewizji Republika.
Koalicja Obywatelska, Lewica, PSL i Polska 2050 przegłosowały w czwartek ustawę wprowadzającą blokowanie nielegalnych treści w internecie, która pod pretekstem bezpieczeństwa wprowadza także mechanizm cenzury internetu. Decyzję będzie podejmował rządowy urzędnik. Pierwsza wersja przepisów w tej sprawie została zablokowana w styczniu przez prezydenta Karola Nawrockiego. Teraz także ostateczna decyzja należeć będzie do głowy państwa.
Ziemkiewicz: Konstytucja RP zabrania cenzury prewencyjnej
Publicysta „Do Rzeczy” zwrócił uwagę na to, że służby działają, mają narzędzia i udaremniały przeważnie próby tego rodzaju ataków. – Premier łże jak zawsze, sugerując, że służbom brakuje jakiejś podstawy prawnej to działania – powiedział. Jak zauważył, nie za każdym razem służby są w stanie wyłapać zawczasu samotnie działającego szaleńca. Tak było np. przy ataku studenta Mieszka R. na Uniwersytecie Warszawskim. Ziemkiewicz podkreślił, że ustawa, którą Donald Tusk usiłuje teraz przepchnąć, nie ma nic wspólnego z poprawą bezpieczeństwa w szkołach i na uczelniach.
– [...] Ta sprawa dotyczy jednej z rzeczy naprawdę zasadniczych, która w najbliższych miesiącach musi zostać rozstrzygnięta, to znaczy, czy Polska obroni swoją niepodległość – powiedział Ziemkiewicz. – Na razie ją tracimy. Tracimy ją w wyrokach TSUE, który – przypomnę – orzekł, że konstytucje państw narodowych są podrzędne względem prawa europejskiego, chociaż nie jest zdefiniowane, co to jest prawo europejskie – przypomniał.
– Czyli jeżeli arbitralne rozstrzygnięcie Komisji Europejskiej jest sprzeczne z Konstytucją RP, to Polacy mają się podporządkować – podsumował. A to w tej akurat sprawie jest zasadnicze, bo polska konstytucja jest zasadniczo sprzeczna z tzw. wartościami europejskimi, ponieważ zawiera zakaz cenzury prewencyjnej – przypomniał. Stanowi o tym wprost artykuł 54 ustawy zasadniczej.
– Myślę, że przepchnięcie cenzury europejskiej pod pretekstem walki z mową nienawiści, jest jednym z kluczowych zadań, które dostał Donald Tusk i od wykonania których zależy, czy zostanie ochroniony przed gniewem Polaków, kiedy ten gniew w końcu wybuchnie, gdy do ogółu Polaków dotrze, jak ten człowiek ich okłamał, okradł i oszukał na każdym kroku. No i czy dostanie wtedy jakąś posadkę i immunitet w Brukseli, czy jej nie dostanie. To właśnie zależy od tego, czy się teraz postara. Więc się stara – powiedział Ziemkiewicz.
Prezydent zawetował pierwszą próbę
Uzasadniając weto wobec nowelizacji wprowadzającej unijny Digital Services Act, Karol Nawrocki tłumaczył, że projekt zawierał "rozwiązania absurdalne", które miały oddać kontrolę nad treściami publikowanymi w internecie "urzędnikom podległym rządowi". W swoim uzasadnieniu porównał zaproponowane mechanizmy do cenzury znanej z powieści "Rok 1984" autorstwa George’a Orwella.
Zawetowana na początku tego roku ustawa zakładała m.in. bez wyroku sądu urząd (UKE, KRRiT), będzie mógł zablokować dowolny portal internetowy czy kanał na YouTube bądź innej platformie video. Wnioskować o to będą mogły "zaufane podmioty sygnalizujące", które ponadto mają otrzymywać środki na działalność z podatków. Ponadto – na co zwrócił uwagę poseł Janusz Cieszyński – regulacje umożliwiłyby urzędnikowi UKE w asyście Policji wejść do prowadzącego dowolne forum internetowe, skopiować dyski i zaplombować lokal.
Projekt wprowadzony z zaskoczenia. Nie było go w porządku obrad
W tym tygodniu rząd podjął kolejną próbę. Projektu ustawy nie było w porządku obrad 66 posiedzenia Sejmu, na którym został uchwalony. Drugie czytanie projektu odbyło się w Sejmie na początku września i czekał on na dalsze procedowanie – bez terminu głosowania. Do bloku głosowań trafił w czwartek po południu, po słowach premiera Donalda Tuska o rzekomej konieczności procedowania przepisów pozwalających na blokowanie tzw. mowy nienawiści w sieci.
Za przyjęciem ustawy głosowało 242 posłów, 61 było przeciw, a 136 wstrzymało się od głosu. Poparli ją posłowie koalicji Donalda Tuska oraz Razem. Wstrzymali się od głosu w większości przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. Przeciw były Konfederacja WiN, Konfederacja Korony Polskiej, Demokracja oraz większość klubu Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego.
Czytaj też:
Rząd szykuje cenzurę. Dwa bardzo niebezpieczne mechanizmy Czytaj też:
Walka rządu z dezinformacją wygląda jak krok do rozprawy z demokracją
