Komisja weryfikacyjna nadużywa władzy? "Sprawa jest kompromitująca"

Komisja weryfikacyjna nadużywa władzy? "Sprawa jest kompromitująca"

Dodano: 
Komisja weryfikacyjna
Komisja weryfikacyjna Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Komisja weryfikacyjna wydała decyzję dotyczącą nieruchomości położonej przy ul. Nowogrodzkiej 10 w Warszawie. Obecnie sprawa jest w sądzie. W ocenie mec. Tomasz Krawczyka "komisja weryfikacyjna dostała bardzo dużo władzy i zaczęła jej rażąco nadużywać".

W ubiegłym roku komisja weryfikacyjna (komisja do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich), której szefem jest wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, wydała decyzję dotyczącą nieruchomości położonej przy ul. Nowogrodzkiej 10 w Warszawie.

Mecenas dr Tomasz Ludwik Krawczyk, który jest pełnomocnikiem rodziny Sobańskich, mówiąc w rozmowie z DoRzeczy.pl o historii nieruchomości, wyjaśnił, że przedwojenna właścicielka tej kamienicy miała spadkobierców. – Udział w spadku po jednej ze spadkobierczyń nabył pan Michał Sobański, natomiast większościowym spadkobiercą był pan Gustaw Czartoryski – mówił.

Adwokat wytłumaczył, że był złożony w terminie wniosek dekretowy przez spadkobierców. Został on ostatecznie rozpoznany w roku 2010, kiedy to zostały wydane decyzje na podstawie dekretu o zwrocie kamienicy oraz działki stanowiącej podwórko zapisanej w odrębnej księdze wieczystej.

– Przed decyzją o zwrocie, doszło do zbycia roszczeń przez kolejnych spadkobierców na rzecz państwa Sobańskich. Natomiast już po wydaniu decyzji Państwo Sobańscy kupili roszczenia wynikające z decyzji od pana Gustawa Czartoryskiego, czyli ostatniego spadkobiercy, który był adresatem tej decyzji – podkreślił.

Mec. Krawczyk zwrócił uwagę, że "w związku z tym ostatnim zbyciem roszczeń, zgodnie utrwaloną w tym czasie praktyką biura dekretowego w m.st. Warszawa, decyzja zwrotowa została zmieniona".

– Jeżeli doszło do zbycia roszczeń już po wydaniu decyzji, to urząd miasta dostosowywał krąg adresatów decyzji do grona, któremu aktualnie przysługiwały roszczenia, zmieniając decyzję w trybie art. 155 KPA – mówił.

Adwokat dodał, że w tzw. międzyczasie ujawniły się wadliwości w zakresie oznaczenia nieruchomości w decyzji o zwrocie, które zostały naprawione postanowieniem o sprostowaniu.

Dlaczego komisja zainteresowała się kamienicą?

Pytany o to, dlaczego komisja weryfikacyjna m zainteresowała się tą nieruchomością, odpowiedział, że "głównie z tego powodu, dla którego prowadzi teraz znaczną część postępowań, które są w toku".

– W 2024 roku Naczelny Sąd Administracyjny w powiększonym składzie siedmioosobowym doszedł do wniosku – upraszczając – że roszczenia dekretowe są niezbywalne. Formalnie nie wskazał bowiem, że one są niezbywalne, ale stwierdził, że nabywca roszczeń na podstawie umowy nie jest stroną postępowania dekretowego, czyli teoretycznie roszczenia nabywa, ale nie może ich zrealizować – wyjaśnił.

Mecenas zaznaczył, że niestety nie znalazło się w pisemnym uzasadnieniu uchwały tego – chociaż zostało wskazane w jej uzasadnieniu ustnym – że intencją sądu było ustalenie, iż taka interpretacja przepisów dekretu działa na przyszłość, czyli nie będzie wpływać na to, co już się zdarzyło i co już zostało zwrócone. Uzasadniając prospektywne jedynie stosowanie nowej uchwały, sędzia sprawozdawca powołał się na przepis KPA mówiący, że nie można stwierdzać nieważności po 10 latach od jej wydania, a decyzje zwrotowe są starsze. Jednak NSA umknęło, że powstała komisja weryfikacyjna – podkreślił.

Adwokat przypomniał, że w ustawie o komisji weryfikacyjnej znajduje się zapis, że 10-letniego terminu się nie stosuje do decyzji wydawanych przez komisję. – Czyli komisja może unieważniać starsze decyzje – zauważył.

Przypomniał, że "obrót rozszerzeniami pojawił się zaraz po wejściu w życie dekretu". – Pierwsze orzeczenie i sądy cywilne, włącznie z Sądem Najwyższym, już od lat 50-tych poprzedniego wieku go akceptowały, podobnie organy administracji. Obrót roszczenia dekretowymi akceptował też wielokrotnie Naczelny Sąd Administracyjny. Mieliśmy 75 lat jednolitej praktyki dopuszczającej obrót rozszerzeniami i traktowania nabywcy roszczeń jako stronę postępowania administracyjnego – wyjaśnił.

Zmiana linii orzeczniczej po 75 latach nie byłaby zasadniczym problem, gdyby – zgodnie z intencją NSA wyrażoną w ustnym uzasadnieniu uchwały z 2024 roku – nowa wykładnia dekretu miała zastosowanie tylko do przyszłych przypadków zbycia roszczeń. Komisja jednak stosuje nowe orzecznictwo do unieważnienia zwrotów nieruchomości dekretowych dokonanych w przeszłości.

Szerokie uprawnienia komisji weryfikacyjnej

Zwrócił uwagę, że celem komisji było wyeliminowanie rażących nieprawidłowości procesu reprywatyzacji.

– Komisja weryfikacyjna została wyposażona w nieprawdopodobnie szerokie uprawnienie, w tym do stwierdzenia nieważności lub uchylania prawomocnych decyzji reprywatyzacyjnych – zaznaczył.

Mecenas przypomniał, że komisja podejmuje decyzje na posiedzeniach niejawnych, o których nikogo nie informuje, a zawiadomienia o jej decyzjach są publikowane w biuletynie informacji publicznej.

– Czyli o tym, że wszczęła postępowanie i o tym, że wydała decyzję, właściciel dowiaduje dopiero z zawiadomienia, że został wykreślony z księgi wieczystej, gdy już oczywiście jest za późno na zaskarżenie decyzji komisji – wyjaśnił.

Zwrócił przy tym uwagę, że w latach 2021-2023 komisja weryfikacyjna wydała około 120 decyzji pozbawiających użytkowników wieczystych prawa użytkowania wieczystego, z których żadna nie została oparta o przesłanki stanowiące uzasadnienie dla powołania komisji, czyli o wydanie decyzji wskutek przestępstwa albo na podstawie sfałszowanego dokumentu.

– Większość rozstrzygnięć w komisji wydana była w oparciu o rzekomo rażące naruszenia art. 7, 77 i 80 KPA, czyli przepisów mówiących o ocenie dowodów. Jednak także w postępowaniu administracyjnym obowiązuje zasada swobodnej oceny dowodów, co oznacza, że nawet w zwykłym trybie skarżąc decyzję, nie można jej skutecznie zaskarżyć mówiąc: "ja bym te dowody inaczej ocenił, mnie to nie przekonuje". Urzędnik, który rozpoznaje sprawę, ocenia dowody według swojego uznania, a granicą dla tej oceny są tylko poważne naruszenia, czyli zasady doświadczenia życiowego, logiki, wskazania wiedzy. W związku z tym organ wyższej instancji może zmienić decyzję tylko, jeżeli zostanie wykazane, że przy ocenie dowodów doszło do naruszenia którejś z powyższych zasad. W przeciwnym razie decyzja zostaje utrzymana, nawet jeżeli dowody można było ocenić odmiennie. Komisja lekceważy ten dorobek orzeczniczy, uzurpując sobie prawo do traktowania każdej odmienności w ocenie dowodów jako przypadku rażącego naruszenia prawa, uzasadniającego stwierdzenie nieważności ostatecznych i prawomocnych decyzji o zwrocie – tłumaczył.

W przypadku nieruchomości przy ul. Nowogrodzkiej 10 – jak wyjaśnił mecenas – komisja weryfikacyjna uznała decyzję zwrotową za nieważną, bowiem jej adresatem byli Państwo Sobańscy, będący nabywcami roszczeń – mimo że Pan Michał Sobański był także nabywcą udziału w spadku, co skutkowało jego wejściem w prawa spadkobiercy – a także z powodu naruszenia przepisów o zmianie decyzji w trybie art. 155 KPA oraz przepisów o sprostowaniu decyzji, jak również, ze względu na zamieszczenie w sentencji decyzji elementów, które powinny znaleźć się w jej uzasadnieniu. Ostatecznie zatem przyczyną odebrania panu Michałowi Sobańskiemu nieruchomości okazały się wydanie decyzji zwrotowej zgodnie z obowiązującą 75 lat linią orzeczniczą i zastosowanie z mocą wsteczną, wbrew treści i intencji NSA, jego uchwały z 2024 roku oraz trzeciorzędne uchybienia formalne.

Podkreślić trzeba, że w sprawie Nowogrodzkiej 10 nie było żadnych sporów z lokatorami, a państwo Sobańscy zainwestowali znaczne środki w osiągnięcie z nimi porozumienia, a także w remonty kamienicy. Mecenas podkreślił, że jeśli chodzi o Nowogrodzką 10, to były sytuacje takie, że ktoś tę nieruchomość odzyskał, nierzadko w nią zainwestował.

Uchwała NSA z 2024 roku – która w intencji wydających ją sędziów nie miała działać wstecz – okazała się dla komisji wytrychem do łatwego odbierania nieruchomości przez unieważnienia decyzji zwrotowych we wszystkich tych częstych przypadkach, gdy nastąpił obrót roszczeniami.

– Komisja weryfikacyjna w przypadku Nowogrodzkiej 10 wyszła zresztą poza to, co wynika z uchwały składu siedmiu sędziów NSA, dlatego, że stwierdziła, iż stroną postępowania jest były właściciel albo jego spadkobierca. Jeden z udziałów był nabyty w formie nabycia praw do spadku, które jest czymś innym niż umową nabycia roszczeń – mówił.

Wyjaśnił, że Kodeks cywilny jasno mówi, że nabywca spadku albo udziału w spadku wchodzi w sytuację prawną spadkobiercy.

– Jeżeli dekret i NSA mówią o tym, że spadkobierca jest stroną, to także nabywca udziału w spadku po spadkobiercy jest stroną – podkreślił.

Sprawa jest w sądzie. "Komisja dostała bardzo dużo władzy"

Sprawa nieruchomości przy ul. Nowogrodzkiej 10 jest obecnie w sądzie.

– Sytuacja jest naprawdę bardzo nieprzyjemna i myślę, że kompromitująca dla idei związanej z działalnością komisji weryfikacyjnej. Komisja powstała po to, żeby zwalczać patologie związane z reprywatyzacją, które niewątpliwie wystąpiły, aczkolwiek – wbrew powszechnemu przekonaniu – wcale nie były częste. Tymczasem – jak się wydaje – komisja żadnych patologii nie zwalczyła. Zajmuje się natomiast odbieraniem nieruchomości, powołując się na zmienioną po 75 latach linię orzecznictwa, dotyczącego zbycia roszczeń albo na odmienną ocenę dowodów. Dzięki czemu m.st. Warszawa za darmo otrzymuje wyremontowane i zasiedlone na rynkowych warunkach kamienice, skonfiskowane przez komisję. A spadkobiercy lub następcy prawni byłych właścicieli pozostają z niczym – ocenił adwokat.

Komisja weryfikacyjna dostała bardzo dużo władzy i – w ocenie mec. Krawczyka – zaczęła jej rażąco nadużywać.

Źródło: DoRzeczy
Czytaj także