Gawkowski zapowiedział m.in. milionowe kary dla platform internetowych, a serwis X, z którego notabene sam korzysta, nazwał "platformą hejterską". Tymczasem prezydent ostrzega przed ograniczaniem wolności słowa i zarzuca rządowi próbę blokowania treści w internecie.
Gawkowski chce milionowych kar. Apeluje do prezydenta
W piątek minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski spotkał się z przedstawicielami platform internetowych. Minister poinformował, że zażądał od platform skuteczniejszej weryfikacji wieku użytkowników, szczególnie dzieci poniżej 13. roku życia. Firmy miały również zobowiązać się do przyspieszenia moderacji treści, przeprowadzenia szkoleń i wyznaczenia specjalnych kontaktów dla polskich służb. – Nie będzie to już trwało wiele godzin, a zgłoszenia z NASK, CBZC i instytucji państwowych będą realizowane w procesach skróconych – zapowiedział.
Gawkowski podkreślił, że do skutecznego egzekwowania obowiązków platform potrzebuje podpisu prezydenta pod ustawą wdrażającą DSA, do której w tym tygodniu poprawki wprowadził Senat. – Podpis pod DSA jest mi niezbędny, bym mógł za gardło trzymać platformy – stwierdził.
"Platforma X to jest platforma hejterska"
Minister szczególnie ostro skrytykował należący do Elona Muska serwis X, którego przedstawiciele nie pojawili się na piątkowym spotkaniu. – Chciałem napiętnować bezczelne postępowanie przedstawicieli platformy X, którzy nie przyjechali na spotkanie – powiedział Gawkowski.
Według przedstawionych przez niego danych spośród 57 zgłoszonych serwisowi materiałów usunięto lub ograniczono widoczność 20. W przypadku pozostałych 37 nie podjęto żadnych działań. – To jest oznaka, że na platformie X mamy do czynienia z niebywałym hejtem i brakiem odpowiedzialności. Platforma X to jest platforma hejterska – stwierdził minister, który sam korzysta z tego serwisu do komunikacji politycznej.
Nawrocki ostrzega przed ograniczaniem wolności słowa
Z kolei prezydent Karol Nawrocki w czwartkowej rozmowie z Polsat News skrytykował rządowe plany dotyczące blokowania treści internetowych. Zarzucił rządzącym próbę zwiększania kontroli nad debatą publiczną, również w kontekście nadchodzących wyborów. – Z jednej strony rok przed wyborami chce wpływać na wybory. To są te dwie ustawy, które dzisiaj zawetowałem. Z jednej strony Kodeks wyborczy, z drugiej strony reklama polityczna, z trzeciej strony nadchodząca próba zablokowania treści internetowych – mówił Nawrocki.
– Skąd wśród osób liberalnych czy wśród polityków o, nazwijmy to, liberalnej duszy tak głęboka chęć blokowania wszystkiego czy wpływania na wyniki wyborów? – pytał prezydent.
Czytaj też:
Cenzura pod pretekstem bezpieczeństwa? Nawrocki ostro o planach rządu Czytaj też:
Ustawa cenzorska. Mentzen pokazał, jak rząd sam sobie zaprzecza
