Ustawa cenzorska. Mentzen pokazał, jak rząd sam sobie zaprzecza

Ustawa cenzorska. Mentzen pokazał, jak rząd sam sobie zaprzecza

Dodano: 
Sławomir Mentzen
Sławomir Mentzen Źródło: X / Flickr
Sławomir Mentzen tłumaczy, dlaczego ustawa wdrażająca unijne rozporządzenie DSA, jest w istocie wprowadzaniem w Polsce cenzury internetu. – Jedyny cel tej ustawy to umożliwienie usuwania z internetu treści, które nie będą się podobały obecnemu rządowi – ostrzega.

Koalicja pod wodzą Donalda Tuska przegłosowała w czwartek nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną wprowadzającą blokowanie nielegalnych treści w internecie, która pod pretekstem bezpieczeństwa i walki z "mową nienawiści" wprowadza możliwość administracyjnej cenzury internetu. Wskazani w ustawie rządowi urzędnicy mają zyskać kompetencję do usuwania z sieci treści, które w ich opinii będą stanowiły tzw. mowę nienawiści.

Ustawa cenzorska – druga próba rządu

Mentzen przypomniał w najnowszym nagraniu na swoim kanale YouTube, że prezydent Karol Nawrocki na szczęście zawetował ustawę cenzorską, wskazując, że przypominałaby ona sytuację z powieści „Rok 1984” Orwella, w której funkcjonowało Ministerstwo Prawdy.

Rząd podjął kolejną próbę jej przeforsowania unijnych rygorów, przy czym podzielił DSA na dwie ustawy. Tę, która nie zawiera cenzury Sejm przyjął, a prezydent Nawrocki podpisał. Natomiast ta, która ma cenzurę wprowadzić, została nagle przegłosowana na ostatnim posiedzeniu Sejmu. Obóz rządzący powiązał ją z serią ataków nożowników, mimo że te dwie kwestie nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego.

Sławomir Mentzen spodziewa się, że prezydent ponownie zawetuje przepisy umożliwiające rządową cenzurę treści w internecie.

Poseł KO: Faszyzmem jest słowny atak na drugiego człowieka

Co w praktyce będzie oznaczać, że urzędnik będzie mógł zablokować treści wskazane m.in. w art. 119, 256 i 257 kodeksu karnego. Jest tam m.in. publiczne znieważanie grup chronionych, propagowanie faszyzmu i niektórych innych ideologii.

Mentzen zwrócił uwagę, że w trakcie dyskusji na temat wspomnianej ustawy poseł KO Katarzyna Kierzek-Koperska w daleko idącym zakresie rozszerzyła definicję "faszyzmu". Oznajmiła bowiem, że "faszyzmem jest słowny atak na drugiego człowieka".

– W zasadzie każdy może zostać uznany za faszystę – zwrócił uwagę Mentzen.

Jeśli chodzi zaś o grupy chronione, poseł ostrzegł, że cenzurowane będą mogły być po prostu krytyczne, czy negatywne opinie np. o ideologii LGBT, czy jakichś obywateli Ukrainy. Nie będzie można kogoś skrytykować, jeżeli będzie on innej niż polska narodowości albo będzie odmienny rasowo.

– Jak zaatakujecie w internecie słownie Polaka, to możecie zostać zablokowani jako faszyści, bo „atak słowny jest faszyzm”, a jak zaatakujecie słownie Ukraińca, to jesteście ksenofobami – powiedział parlamentarzysta Konfederacji, pokazując z jaką dowolnością władza będzie mogła cenzurować niewygodną krytykę w sieci.

DSA niepotrzebna. Już można blokować konta nawołujące do realnych przestępstw

Mentzen pokazał wypowiedź ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, która udowodniła, że treści nawołujące do realnych przestępstw – którymi rząd argumentuje konieczność regulacji – mogą być blokowane w obecnym stanie prawnym i nie potrzeba do tego ustawy wdrażającej DSA.

– Zauważyliśmy w ostatnich godzinach, że też pojawiły się konta, które zostały w trybie natychmiastowym zablokowane, gloryfikujące tego człowieka, który dokonał zbrodni w czwartek. I w ostatnim tygodniu, w czwartek, została przyjęta ustawa dotycząca bezpieczeństwa w internecie, ustawa, która dokładnie pozwoliłaby na sytuacje takie, jeżeli rośnie jakaś społeczność, pojawiają się sytuacje, w których ludzie chcieliby transmitować jakieś sytuacje krytyczne na żywo, bądź wprost grożą albo wskazują, że mamy do czynienia z promocją śmierci albo samobójstwa. Te treści będą mogły być blokowane – powiedział wicepremier Gawkowski.

Mentzen: Cenzura internetu to jedyny cel tej ustawy

– W obecnym stanie prawnym, kiedy ta ustawa jeszcze nie weszła, minister cyfryzacji wprost mówi, że te treści są blokowane, a ludzie zatrzymywani. Po czym mówi, że żeby blokować te treści, potrzebna jest zmiana ustawy. No przecież to jest robienie z ludzi wariatów. Sam przyznaje, że w obecnym stanie prawnym dało się usunąć te treści i dało się zatrzymać tych ludzi, tak? Bo to się po prostu wydarzyło. Po czym mówi, że potrzebuje tej ustawy po to, żeby móc blokować te treści i zatrzymywać tych ludzi. To jest nonsens. To nie ma kompletnie żadnego sensu – odniósł się do słów polityka Lewicy Mentzen.

– Ustawa nie jest potrzebna do tego, żeby zatrzymywać prawdziwych przestępców, bo to już się w tym momencie dzieje, tylko do tego, żeby wprowadzać tu rozwiązania znane z Niemiec, z Wielkiej Brytanii, czyli po prostu żeby wprowadzić cenzurę internetu, żeby usuwać treści, które nie będą się podobały obecnemu rządowi. To jest jedyny powód tej ustawy – powiedział jeden z liderów Konfederacji.

Czytaj też:
Poseł: Gwarantuję, jak ktoś zablokuje treści krytykujące rząd, wyleci z roboty

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: DoRzeczy.pl / YouTube Sławomir Mentzen
Czytaj także