– Niepokoje w praktyce graniczą z chaosem – powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, komentując masowe protesty w europejskich państwach. Jak ocenił, sytuacja stanowi "poważny kryzys", choć trudno na razie przesądzać, czy ma on charakter systemowy. Pieskow zaznaczył jednocześnie, że protesty są "wewnętrzną sprawą tych państw".
Zamieszki we Francji. Tysiące zatrzymanych
W sobotę 17 października we Francji odbyły się masowe demonstracje przeciwko rosnącym kosztom życia, nierównościom społecznym i pogarszającej się jakości usług publicznych. Według tamtejszego MSW na ulice wyszło około 550 tys. osób, natomiast związek zawodowy CGT oszacował frekwencję na 800 tys. W protestach uczestniczyli m.in. studenci, związkowcy i przedstawiciele ruchu "żółtych kamizelek". Większość demonstracji przebiegała pokojowo, jednak w Paryżu, Marsylii i Lyonie doszło do starć z policją, podpaleń i grabieży. W samej Marsylii zniszczono lub splądrowano ponad 500 sklepów i punktów handlowych. Według najnowszych doniesień zatrzymano blisko 2400 osób.
Fala protestów rozpoczęła się we wrześniu w szkołach średnich na ubogich przedmieściach północnego Paryża. Początkowo uczniowie i rodzice domagali się poprawy warunków nauki oraz rozwiązania problemów kadrowych. Z czasem protesty objęły również kwestie wynagrodzeń, wydatków publicznych i rosnących cen.
Macron wygłosił orędzie. Opozycja domaga się działań
W niedzielę wieczorem prezydent Emmanuel Macron wygłosił orędzie, w którym zapowiedział ukaranie sprawców przemocy. – Będziemy bezkompromisowi wobec wandali i tych, którzy uciekają się do przemocy – oświadczył. Macron wskazał na udział radykalnych grup lewicowych i przestępców w zamieszkach.
Macron jednocześnie podkreślił, że należy "usłyszeć gniew" protestujących i odpowiedzieć na problemy społeczne, w tym wysokie koszty życia. Zwrócił również uwagę na obawy młodych ludzi dotyczące ich przyszłości. Prezydent zapowiedział zmiany w prawie, które umożliwią władzom zakazywanie niektórych zgromadzeń. Zaapelował też do pozostałych ugrupowań politycznych o potępienie przemocy.
Orędzie prezydenta spotkało się z krytyką jego politycznych przeciwników. Jordan Bardella nazwał wystąpienie "żałosnym", a były minister spraw wewnętrznych Bruno Retailleau wezwał do ogłoszenia stanu wyjątkowego.
Czytaj też:
"Żałosne przemówienie". Orędzie Macrona po zamieszkach we Francji zmiażdżone krytyką
