Minister funduszy i polityki regionalnej ogłosiła w czwartek, że opuszcza rząd Donalda Tuska. Jednocześnie Pełczyńska-Nałęcz poinformowała o rezygnacji z kierowania Polską 2050, którą przejęła na początku roku. Polityk uzasadniła swoją decyzję rozczarowaniem działaniami koalicji rządzącej, w tym postawą części parlamentarzystów własnego ugrupowania. "Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki" – napisała.
Według informacji Onetu decyzja nie była jednak spontaniczna. Parlamentarzystka miała rozważać odejście od dłuższego czasu.
Czarnek: Rozmawiamy z kolegami z dwóch części Polski 2050
Do sytuacji odniósł się podczas piątkowej konferencji prasowej w Łowiczu wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek.
– Nie znam dokładnych powodów odejścia pani Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu, natomiast nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest to ogromne pęknięcie w tym rządzie, pęknięcie, które może doprowadzić także do szybszych wyborów. Mam taką nadzieję, że koledzy z tych części poszczególnych Polski 2050 zreflektowali się, że dzisiaj, tkwiąc w tym rządzie niszczącym Polskę, rzeczywiście szkodzą również sobie samym. Rozmawiamy z kolegami z tych dwóch części Polski 2050. Zobaczymy, co z tego wyjdzie – powiedział parlamentarzysta.
Wiceprezes PiS: Wszyscy mogą liczyć na współpracę z nami
Jak podkreślił Czarnek, "tu chodzi o Polskę". – Dalsze trwanie w tym rządzie przez kolejny rok może doprowadzić do takiego zniszczenia, z którego ciężko będzie powstać. Wydaje mi się, że przynajmniej część z kolegów doskonale to rozumie i być może takie były również motywacje pani Pełczyńskiej-Nałęcz – mówił wiceprezes PiS.
– Wszyscy mogą liczyć na współpracę z nami. Jesteśmy otwarci na tę współpracę – zapewnił Przemysław Czarnek.
Czytaj też:
Rezygnacja Pełczyńskiej-Nałęcz. Hołownia zabrał głos Czytaj też:
Kto za Pełczyńską-Nałęcz? Tusk: Mam dwie kandydatury
