Minister funduszy i polityki regionalnej ogłosiła w czwartek, że opuszcza rząd Donalda Tuska. Jednocześnie Pełczyńska-Nałęcz poinformowała o rezygnacji z kierowania Polską 2050, którą przejęła na początku roku. Polityk uzasadniła swoją decyzję rozczarowaniem działaniami koalicji rządzącej, w tym postawą części parlamentarzystów własnego ugrupowania. "Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki" – napisała.
Do tej sytuacji odniosła się Paulina Hennig-Kloska podczas oficjalnego spotkania z dziennikarzami w Sejmie, nie szczędząc słów krytyki pod adresem byłej minister. Posłanka uznała internetowy wpis Pełczyńskiej-Nałęcz oraz formę, w jakiej zakomunikowała ona opinii publicznej porzucenie dotychczasowej drogi politycznej, za bezsprzeczny dowód na to, że rozłamowcy mieli rację. Przypomniała, że gdy kilka miesięcy wcześniej zapadła decyzja o utworzeniu odrębnego koła parlamentarnego Centrum, motywacją były właśnie obawy o kierunek partii. W ocenie Hennig-Kloski styczeń był momentem, w którym stery ugrupowania przejęła osoba skrajnie nieodpowiedzialna. Sposób, w jaki minister pożegnała się – a właściwie zerwała kontakty – ze swoimi dotychczasowymi współpracownikami i ludźmi, którzy powierzyli jej przywództwo w Polsce 2050, określiła jako przejaw rażącego braku powagi.
Chciała rozbić koalicję?
Z jej strony padły również zarzuty dotyczące prób rozbicia spójności rządu. – Pani minister Pełczyńska-Nałęcz wiele miesięcy temu, kiedy jeszcze byliśmy wspólnie w jednym środowisku politycznym, namawiała nas do opuszczenia koalicji 15 października w okresie przed nową kampanią wyborczą – mówiła Paulina Hennig-Kloska.
Według relacji posłanki, była minister już wtedy miała przygotowywać i przedstawiać konkretne plany polityczne ukierunkowane na rozbicie koalicję.
– Rozwijała scenariusze, kładła na stole scenariusze, z których wynikało, w których proponowała, że jeśli nie będzie odpowiedniego poparcia dla Polski 2050 w sondażach, to trzeba będzie opuścić rząd, żeby być taką koncesjonowaną opozycją i na tym budować poparcie w czasie kampanii wyborczej. Myśmy nigdy takich scenariuszy nie dopuszczali – dodała.
Czytaj też:
Pełczyńska-Nałęcz w nowej partii? Jest reakcja Czytaj też:
Rezygnacja Pełczyńskiej-Nałęcz. Hołownia zabrał głos
