Minister funduszy i polityki regionalnej ogłosiła w czwartek, że opuszcza rząd Donalda Tuska. Jednocześnie Pełczyńska-Nałęcz poinformowała o rezygnacji z kierowania Polską 2050, którą przejęła na początku roku. Polityk uzasadniła swoją decyzję rozczarowaniem działaniami koalicji rządzącej, w tym postawą części parlamentarzystów własnego ugrupowania. "Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki" – napisała.
Według informacji Onetu decyzja nie była jednak spontaniczna. Parlamentarzystka miała rozważać odejście od dłuższego czasu.
Jabłoński: Trzecia Droga rozpada się coraz bardziej
Szef klubu parlamentarnego Centrum Mirosław Suchoń stwierdził w sobotę na antenie RMF FM, że "Odejście z rządu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz jest niezrozumiałe". – Musi je wytłumaczyć – dodał.
Z kolei Paweł Jabłoński przyznał, że choć ceni "niektóre działania" Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, to "trudno udawać, że nie ponosi też odpowiedzialności za to, co robi ten rząd". – Zobaczymy, co ona będzie chciała robić. Nie jest posłanką – zaznaczył polityk Rozwoju Plus.
Jak zauważył Jabłoński: "Trzecia Droga się rozpada coraz bardziej. To jest taka reakcja łańcuchowa".
– Z naszej strony cały czas jest oferta do wszystkich, którzy chcą odsunąć od władzy ten zły rząd – dodał.
Suchoń: To nie jest na miejscu
Mirosław Suchoń zakwestionował natomiast wiarygodność zarzutów Pełczyskiej-Nałęcz ws. relacji panujących w rządzie oraz utraty kompasu etycznego przez koalicję rządową. Jego zdaniem, osoby opuszczające rząd powinny być oceniane z uwzględnieniem swojej wcześniejszej odpowiedzialności za sposób jego działania.
– Jeżeli nagle dzisiaj, po trzech latach ktoś wychodzi i tłumaczy, to wydaje mi się, że to nie jest na miejscu – stwierdził szef klubu parlamentarnego Centrum.
Czytaj też:
"Kierownik doceni". Pełczyńska-Nałęcz wbija szpilę byłym kolegom Czytaj też:
Pełczyńska-Nałęcz: Rząd stał się rządem marazmu
