"Odeszła. Krzyż na drogę". Tusk zabrał głos ws. dymisji w rządzie

"Odeszła. Krzyż na drogę". Tusk zabrał głos ws. dymisji w rządzie

Dodano: 
Donald Tusk, premier
Donald Tusk, premier Źródło: YouTube / Kancelaria Premiera
Odeszła. Krzyż na drogę – powiedział Donald Tusk o Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz. – To nie była moja decyzja – podkreślił premier.

Premier ponownie odniósł się do dymisji Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. – Jak wiecie, byłem w Indiach, gdy doszło do rezygnacji pani Pełczyńskiej-Nałęcz. A z Indii przyjechałem do Wietnamu. Nie miałem czasu ani możliwości konsultować z nikim moich planów w sprawie tego konkretnego resortu, opuszczonego przez panią Pełczyńską-Nałęcz – zaznaczył Donald Tusk podczas briefingu w Hanoi.

– Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie: jesteśmy blisko mety, jeśli chodzi o pozyskiwanie, rozliczanie funduszy przede wszystkim z Krajowego Planu Odbudowy – KPO. Tych miliardów, które PiS swoją głupotą i złą wolą zablokował. Mi się udało to odblokować, no ale później trzeba wykonać robotę i to ministerstwo pani Pełczyńskiej było od wykonania tej roboty – stwierdził szef rządu.

– Jakie tam się pojawiły problemy, dobrze wiecie. Broniłem, bo wierzyłem, że wyjdą na prostą. W te chwili nie mogę zaryzykować ani jednego euro. Szkoda tych pieniędzy. My musimy to skutecznie rozliczyć i tam jest naprawdę dużo do nadrobienia – mówił.

Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z rządu. Tusk: To nie była moja decyzja

– Powiedziałem, że nie będę publicznie krytykował [Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz – red.]. Odeszła, krzyż na drogę. To nie była moja decyzja, to nie ja ją wyrzucałem z jej partii. Wszyscy, którzy poznali panią minister, wiedzą, że dobrze się stało – podkreślił Tusk.

– Zaproponuję ten resort osobie, co do której będę miał stuprocentową pewność i zaufanie, że dobrze rozliczy ten wielki projekt, bo mówimy o miliardach euro dla Polski, a nie o jakichś partyjnych rozgrywkach. Oczywiście będę otwarty, będę rozmawiał, ale w tej kwestii będę absolutnie zdeterminowany – zapewnił premier.

– Mam dwie świetne kandydatury – wskazał szef rządu. Wcześniej mówił, że obie to kobiety. – Jedna z nich obejmie ten urząd, jestem o tym przekonany, i zyska poparcie wszystkich, bo są bezpartyjne i kapitalnie przygotowane do roboty – oznajmił.

Czytaj też:
Kto zastąpi Pełczyńską-Nałęcz w rządzie? Ruszyła giełda nazwisk
Czytaj też:
"Do szajki nienawistników". Pełczyńska z przesłaniem do "silnych razem"

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także