Minister funduszy i polityki regionalnej ogłosiła w czwartek, że opuszcza rząd Donalda Tuska. Jednocześnie Pełczyńska-Nałęcz poinformowała o rezygnacji z kierowania Polską 2050, którą przejęła na początku roku. Polityk uzasadniła swoją decyzję rozczarowaniem działaniami koalicji rządzącej, w tym postawą części parlamentarzystów własnego ugrupowania. "Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki" – napisała.
Ostatecznie polityk została wyrzucona z własnego ugrupowania.
Pełczyńska-Nałęcz z ironią: Wzywam mecenasa Giertycha do natychmiastowego przeliczenia głosów!
Pod adresem Pełczyńskiej-Nałęcz padają oskarżenia ze strony byłych kolegów. Była szefowa Polski 2050 odniosła się do zarzutów w mediach społecznościowych.
"Podobno sfałszowałam wybory w partii. Skandal! Wzywam mecenasa Giertycha do natychmiastowego przeliczenia głosów!" – napisała była minister na portalu X. "A tak serio: wiecie po co ta cała hejterska hucpa? Żeby nikt nigdy nie odważył się wyjść z rządu Donalda Tuska. Żeby nikt nigdy nie śmiał podnieść głowy i powiedzieć gorzkich słów prawdy. Żeby nikt nigdy nie śmiał powiedzieć, że ma gdzieś kolczaste zasieki wystawione w środku Polski. Miejsce więźniów jest w obozie" – dodała.
Jak zauważyła Pełczyńska-Nałęcz, "można było po prostu powiedzieć: odeszła. Ok. My Idziemy dalej. I byłoby godnie".
"A tak żenada przebija dno i kopie tunel" – zauważyła.
Taśmy Polski 2050. Tak była szefowa partii mówiła o Hołowni
Telewizja wPolsce24 ujawniła w niedzielę fragment rozmowy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, w którym słychać, jak była już szefowa Polski 2050 skarży się na postawę Szymona Hołowni. Polityk zwróciła uwagę na kontakty byłego marszałka Sejmu z Donaldem Tuskiem.
"Potem zaczął i kilkukrotnie spotkał się za moimi plecami z Tuskiem, żeby rozmawiać o wyrzuceniu mnie z rządu i zajęciu mojego stołka. I znowu wszystkie moje wysiłki, żeby partia była o czymś spełzły na niczym, ponieważ staliśmy się znowu partią o stołkach Szymona Hołowni i o tym, czy on będzie w rządzie, czy nie będzie w rządzie, czy mnie wyrzucą z tego tytułu, czy nie" – słyszymy w opublikowanej rozmowie.
"Potem został szefem klubu i jego pierwszą decyzją, jako szefa klubu, było, że organizuje klub i zabrania mi wejść" – dodała Pełczyńska-Nałęcz.
Czytaj też:
To ona zastąpi Pełczyńską-Nałęcz w rządzie. Tusk ogłosił nazwisko Czytaj też:
Hołowni chodzi tylko o stanowiska w rządzie? Ujawniono nowe nagrania
