Krzysztof Bosak był gościem programu "Trójkąt polityczny" w TVP Info, gdzie rozmawiał z Aleksandrą Pawlicką i Renatą Grochal o procesie Karola Nawrockiego przeciwko Onetowi. Pytany o to, czy Konfederacja jest zadowolona z roli, jaką odegrała przy jego wyborze, polityk stwierdził, że nie śledził szczegółowo tej sprawy. W dalszej części rozmowy doszło do ostrej wymiany zdań z prowadzącymi.
"Ależ pechowego dla siebie gościa, zaprosiło na dzisiaj TVP, by kontynuować swoją propagandę o prezydencie. (...) Uuu prosto w demokracko-elitarną szczepionkę xD ale panie redaktorki były oburzone, po tej wypowiedzi musiały wywiesić białą flagę i szybciutko zmienić temat, bo widzowie TVP nie mogą się dowiedzieć, że historia Karola Nawrockiego to taka trochę historia jak z amerykańskiego filmu xDDD Bosak dzisiaj znowu zwycięski w TVP, a jak wiadomo bramki strzelone na wyjeździe liczą się podwójnie" – napisał na X Filip Zator, publikując fragment programu.
"Funkcjonariuszki TVP rzuciły się na Bosaka w sprawie procesu Nawrocki vs Onet (...) Zmasowany kilkuminutowy atak, bo Bosak bardzo słusznie nie wierzy Onetowi. TVP na posterunku" – napisał z kolei na X użytkownik @chrzanik.
Bosak o publikacjach o Nawrockim. "Nie ufam Onetowi"
Aleksandra Pawlicka zapytała Bosaka, czy cieszy go, że Konfederacja stoi za wyborem Karola Nawrockiego. Polityk odpowiedział, że nie zamierza oceniać ludzi na podstawie doniesień medialnych, których prawdziwości – jak zaznaczył – nie zweryfikował.
– Niezależnie, co tam było, jak to wyglądało w rzeczywistości, to nie wpłynie na moją ocenę. Ja oceniam ludzi za pracę, a nie za to, co media prawdziwego lub nieprawdziwego na ich temat napiszą – podkreślił.
Bosak zarzucił następnie Onetowi, że publikacje dotyczące Nawrockiego miały na celu zaszkodzenie jego kandydaturze.
– Moim zdaniem jest dość jasne, że Onet próbował Karola Nawrockiego jako kandydata zwalczać i że była to była brudna kampania i zupełnie niemerytoryczna. (...) Dotyczyła po prostu próby zohydzenia Karola Nawrockiego jako kandydata – ocenił.
– Pokazywała historię kandydata na prezydenta. (…) Czy ta historia pana w ogóle nie interesuje? Uważa pan, że jest nieistotna? Pan ją bagatelizuje – nie odpuszczała dziennikarka.
– Nie mam zaufanie do mediów, nie mam zaufania do Onetu. Nie mam zaufania do artykułu, wyciągającego jakieś brudy na finiszu kampanii wyborczej – odpowiedział polityk.
Do dyskusji włączyła się druga prowadząca, Renata Grochal. Zarzuciła politykowi, że jego podejście do sprawy jest wygodne i że lekceważąco traktuje dziennikarzy. – Pan lekceważąco podchodzi do dziennikarzy, dziennikarze mają prawo… – powiedziała.
– Pisać prawdę – dokończył Bosak.
Prowadząca kontynuowała, wskazując, że należy zakładać, iż kobieta zeznająca pod przysięgą mówi prawdę o układzie, w którym uczestniczył w młodości Karol Nawrocki.
Polityk odpowiedział, że samo złożenie zeznań przed sądem nie przesądza o ich wiarygodności.– Do sądu różni ludzie przychodzą, jedni kłamią, inni mówią prawdę – stwierdził.
Bosak przedstawił dwa możliwe scenariusze
Polityk zaznaczył, że nie zamierza rozstrzygać, czy informacje dotyczące Nawrockiego są prawdziwe. W jego ocenie moment publikacji materiałów wskazywał jednak na próbę wpłynięcia na rezultat wyborów.
– Widać było wyraźnie, że była szykowana kulminacja negatywnych publikacji na finisz kampanii wyborczej. Było to jasne, że ktoś próbował wpłynąć na wynik poprzez tego rodzaju publikacje, podobnie jak przez wiele innych rzeczy – ocenił.
– Ja nie rozstrzygam czy to była prawda czy nieprawda. Mogę odpowiedzieć dwuwariantowo. Jeżeli to nieprawda, życzę Karolowi Nawrockiemu, żeby wygrał te procesy, oczyścił swoje dobre imię i żeby puścił z torbami tych, którzy nakłamali – stwierdził.
– Jeżeli jest to prawda, jest to historia z bardzo dalekiej młodości. To mamy historię o człowieku, który był w dość nieciekawych klimatach, jednocześnie został bardzo wysokim urzędnikiem państwowym, po czym prezydentem. Moim zdaniem on odgrywa pozytywną rolę w polskiej polityce, znacznie lepszą niż ludzie pochodzący ze znacznie lepszych kręgów społecznych, znacznie lepiej sytuowanych rodzin" stwierdził Bosak. "To pokazuje, że każdy, kto ogląda nasz program, pomimo tego, że ma kiepskie otoczenie, szemranych znajomych czy może miejsce pracy, gdzie dzieją się złe rzeczy, nie ma dużo pieniędzy, może odegrać pozytywną rolę w historii naszego kraju. Ja bym taką wyciągał z tego wiadomość – podkreślił.
– Ja tego absolutnie nie przesądzam, bo nie mam bladego pojęcia, co tam jest prawdą, a co nieprawdą – zaznaczył polityk.
Czytaj też:
"Próbuje wymusić". Sikorski uderza w Nawrockiego Czytaj też:
"Bał się". Rzecznik rządu o Nawrockim
