Jeszcze raz o pewnym wyroku

Jeszcze raz o pewnym wyroku

Dodano: 
Jerzy Owsiak, szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy
Jerzy Owsiak, szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Źródło: PAP
PROF. ROMUALD KMIECIK Nie spełniło się oczekiwanie, że sąd odwoławczy naprawi błąd sądu I instancji, który panią Izabelę z Torunia oskarżoną o rzekomą groźbę karalną skierowaną wobec organizatora Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy skazał za słowa, które nie były przestępstwem.

Pisałem już o tym na łamach „Do Rzeczy” (nr 10/670 z 2-8.03.2026 r.). Śmierć pani Izabeli, która zmarła przed rozpoznaniem apelacji, sad odwoławczy uznał prawdopodobnie za formalną przeszkodę proceduralną (tzw. ujemną przesłankę procesową) i nie rozpoznając apelacji merytorycznie, a jedynie formalnie, umorzył postępowanie. Z pozoru może się wydawać, że sąd odwoławczy postąpił zgodnie z obowiązującą regułą, w myśl której śmierć osoby oskarżonej uzasadnia uchylenie zaskarżonego wyroku i umorzenie postępowania karnego (art. 439 § 1 pkt 9 w zw. z art. 17 § 1 pkt 5 Kodeksu postępowania karnego). Warto jednak zauważyć, że ten sam kodeks w takiej sytuacji pozwala uchylić zaskarżony wyrok tylko „na korzyść” osoby oskarżonej (art. 439 § 2 k.p.k.).

Czy rzeczywiście umorzenie postępowania zamiast uniewinnienia osoby niewinnej jest dla niej korzystne? Mógłby ktoś twierdzić, że skoro pani Izabela została w I instancji skazana, to umorzenie postępowania jest rozstrzygnięciem dla niej korzystnym. Z pewnością dla oskarżonego rzeczywistego sprawcy przestępstwa umorzenie postępowania jest korzystniejsze niż skazanie. Wątpię, czy również dla osoby niewinnej, która nie popełniła przestępstwa. Społeczny wydźwięk wyroku umarzającego postępowanie może być bowiem następujący: pani Izabela nieprawomocnie skazana być może popełniła przestępstwo, a jej śmierć zapobiegła tylko uprawomocnieniu się wyroku skazującego. Oto dlaczego osoba w rzeczywistości niewinna nie może mieć żadnej satysfakcji, że umorzono postępowanie. Ma bowiem niezbywalne prawo do uniewinnienia, a umorzenie postępowania nie jest dla niej żadną korzyścią.

Wytrawny jurysta powie jednak: Sąd apelacyjny nie mógł postąpić inaczej. Śmierć oskarżonego jest zawsze formalną przesłanką negatywną – sąd nie może zatem oceniać zachowania osoby zmarłej w sposób merytoryczny, musi umorzyć postępowanie. Ale pewien wybitny jurysta, Anglik, zauważył też, że w procedurze karnej nie ma reguł bez wyjątku, a gdyby przypadkiem pojawiła się taka reguła, to byłoby lepiej, gdyby jej w ogóle nie było. Jest to sposób myślenia typowo angielski, który czasem też warto wziąć pod uwagę.

Czy śmierć osoby oskarżonej jest przeszkodą ściśle formalną, wyłączającą możliwość merytorycznej oceny wyroku zaskarżonego apelacją? Tak twierdzą w większości teoretycy z dziedziny procesualistyki karnej, lecz ja myślę, że nie mają racji. Śmierć oskarżonego jako przeszkoda procesowa jest bowiem mocno „zakotwiczona” w prawie karnym (materialnym), czyli – mówiąc inaczej – w Kodeksie karnym, a nie tylko w Kodeksie postępowania karnego. Jest więc przeszkodą procesową, ale wtórnie; pierwotnym jej źródłem jest bowiem Kodeks karny. Ta okoliczność w istotny sposób zmienia sytuację i oznacza, że sąd odwoławczy nie jest całkowicie pozbawiony prawa do merytorycznej kontroli wyroku skazującego sądu I instancji, jeżeli po wydaniu tego wyroku osoba oskarżona umiera, zaś we wniosku apelacyjnym żądała uniewinnienia. W razie realnego zbiegu dwóch przeszkód – niewinności (niepopełnienia przestępstwa) i śmierci osoby nieprawomocnie skazanej – uchylenie wyroku i umorzenie postępowania mogłoby nastąpić tylko wtedy, gdyby sąd odwoławczy nie miał podstaw do uniewinnienia osoby zmarłej. Oczywiście we wszystkich innych wypadkach reguła, o której była mowa na początku felietonu, mogłaby mieć zastosowanie. Materialny, a nie formalny charakter śmierci oskarżonego jako przeszkody procesowej, daje się łatwo uzasadnić. Śmierć oskarżonego, rzeczywistego sprawcy przestępstwa oznacza, że z chwilą zgonu art. 1 Kodeksu karnego już go nie dotyczy; odpowiedzialność karna przewidziana w tym przepisie, co oczywiste, nie dotyczy osób zmarłych. Należą już do innego świata. Gaśnie wobec zmarłego „roszczenie karne” (ius puniendi), które przysługuje państwu wobec obywatela, jeżeli ten popełni przestępstwo. Refleksem procesowym tego materialnoprawnego stanu rzeczy jest wówczas umorzenie postępowania karnego. Ale oskarżony niewinny, który nie popełnił przestępstwa, nie pozostaje w żadnej relacji z obowiązującym prawem karnym. Dlatego jedynym właściwym rozstrzygnięciem dotyczącym jego sytuacji powinien być zarówno za życia, jak i po śmierci, wyrok uniewinniający.

O tym, kto może być oskarżonym w procesie karnym, osoba żywa czy martwa, zawsze decydowało i decyduje prawo karne (materialne) i jego aksjologia. Śmierć oskarżonego jako przeszkoda procesowa znajduje zatem uzasadnienie bardziej w Kodeksie karnym niż w Kodeksie postępowania karnego. W przeszłości, jak wiadomo, prawo karne nie ograniczało odpowiedzialności karnej do osób żywych, dlatego procesy karne toczyły się także przeciwko zmarłym, zwierzętom, a nawet wytworom rąk ludzkich. W Rosji oskarżono niegdyś przed sądem dzwon cerkiewny o to, że nie ostrzegł wiernych przed niebezpieczeństwem. Skazany został na karę mutylacyjną – obcięcie jednego ucha (z brązu), co z pewnością utrudniło ponowne podwieszenie go w dzwonnicy. Powszechnie znany jest proces lorda protektora Anglii O. Cromwella. Jego zwłoki usadowiono na ławie oskarżonych, skazano i powieszono. Podobno jeszcze w XIX stuleciu w Anglii ława przysięgłych wydała werdykt w sprawie słonia, oskarżonego o zabójstwo swojego okrutnego opiekuna – dozorcy. Słoń został uniewinniony, bo działał w obronie koniecznej. Parę wieków temu w sądzie paryskim (tzw. parlamencie) toczył się proces karny przeciwko szczurom, a ich obrońca ustanowiony z urzędu tłumaczył niestawiennictwo oskarżonych złośliwością paryskich kotów, które dowiedziały się o procesie i postanowiły wymierzyć sprawiedliwość we własnym zakresie.

Prawo obecnie obowiązujące w Polsce wyłącza ściganie osoby zmarłej, ale procedura karna przewiduje postępowanie na jej korzyść, zarówno w trybie kasacji, jak i wznowienia postępowania karnego. Po śmierci osoby prawomocnie skazanej, ale niewinnej, dopuszczalne jest postępowanie na jej korzyść, podobnie jak w wypadku prawomocnego umorzenia postępowania, gdy sąd błędnie przyjął „popełnienie przez oskarżonego zarzucanego mu czynu” (art. 540 § 1 pkt 2 lit. c w zw. z art. 529 i art. 545 § 1 k.p.k.).

Skoro zarówno w postępowaniu kasacyjnym, jak i wznowionym, sprawa po śmierci skazanego może zakończyć się uniewinnieniem, to tym bardziej (a fortiori) taką możliwość powinien mieć sąd odwoławczy rozpoznający apelację po śmierci autora skargi apelacyjnej, o ile apelacja podniosła zarzut niepopełnienia przestępstwa.

Od prawomocnego wyroku sądu odwoławczego umarzającego postępowanie obrońcy osoby zmarłej skarga kasacyjna niestety nie przysługuje (art. 523 § 2 k.p.k. a contrario), ale kasację może wnieść w sprawie pani Izabeli prokurator generalny lub rzecznik praw obywatelskich (art. 523 § 4 pkt 2 k.p.k.). Tych dwóch podmiotów żaden termin do wniesienia kasacji (na korzyść) nie ogranicza. Prędzej czy później, jeżeli nie ten, to inny prokurator generalny lub rzecznik praw obywatelskich zapewne wniesie taką kasację na korzyść pani Izabeli. Sprawiedliwość ma to do siebie, że w końcu triumfuje.

Czytaj też:
Sprawa emerytki skazanej za komentarz o Owsiaku. Nowa decyzja sądu

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także