Szkodliwy wyrok

Dodano: 
Jerzy Owsiak, szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy
Jerzy Owsiak, szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Źródło: PAP / Marcin Bielecki
Romuald Kmiecik Życzenia i pragnienia, choćby najgorsze i zasługujące na moralne potępienie – bo nie wypada wszakże źle życzyć bliźniemu swemu – nie mają nic wspólnego z odpowiedzialnością karnosądową.

Powszechnie znana i od dawna respektowana maksyma cogitationis poenam nemo meretur (lub patitur), według której nikt nie może być karany za swoje myśli, życzenia, pragnienia, sny, wyobrażenia i zamiary, choćby najbardziej zdrożne, doznała ostatnio osobliwego i bulwersującego wyjątku. Sąd karny skazał starszą kobietę za ujawnienie swoich życzeń kierowanych pod adresem kontrowersyjnego – jej zdaniem – celebryty, twórcy i organizatora Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie były to oczywiście życzenia szczęścia, zdrowia i wszelkiej pomyślności, lecz wręcz przeciwnie. Ale życzenia i pragnienia, choćby najgorsze i zasługujące na moralne potępienie – bo nie wypada wszakże źle życzyć bliźniemu swemu – nie mają nic wspólnego z odpowiedzialnością karnosądową. Dotychczas chyba jedynym obecnie prawnie usankcjonowanym wyjątkiem w prawodawstwie cywilizowanych krajów jest ustawa obowiązująca od 1351 r. w Anglii (następnie w Wielkiej Brytanii) przewidująca odpowiedzialność karną za ujawnienie złego zamiaru wobec króla, królowej, najstarszego następcy tronu i jego zstępnych. W Polsce każdy student drugiego roku prawa, który zdał normalny, czyli tradycyjny ustny egzamin z prawa karnego, a nie jego pisemno-testową parodię, wie doskonale, że nawet zamiar przestępny, choćby najbardziej zbrodniczy, nie jest jeszcze przestępstwem. Dopóki nie zostanie zrealizowany w formie czynu – tzn. usiłowania lub dokonania, a wyjątkowo przygotowania przestępstwa – dopóty nie uzasadnia odpowiedzialności karnej. Przestępstwem może być natomiast groźba karalna (art. 190 § 1 Kodeksu karnego).

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także