Bo że się pojawią – nie mam wątpliwości. I kiedy ruszą pierwsze procesy wytoczone rządowi przez tych Polaków, których rząd (teraz Tuska, a przedtem Morawieckiego) niemal zmuszał (i nadal zmusza), a na pewno „gorąco zachęcał” (i dalej „gorąco zachęca”) do demontowania pieców węglowych (i gazowych) oraz instalowania w ich miejsce pomp ciepła, które nie dość, że kosztowały krocie, to jeszcze nie spełniają swej roli, zimą kiepsko ogrzewając domy i generując potężne rachunki za prąd? Bo że procesy te ruszą – też nie mam wątpliwości. Niech no tylko ludzie dostaną rachunki za prąd z pierwszej od lat „prawdziwej zimy”, jakich przed nami wiele, a najpierw trafi ich szlag, a potem – gdy ochłoną – zaczną szukać drogi do odzyskania wyrzuconych na pompy ciepła pieniędzy – choćby po to, by za nie wyrzucić z domu pompę ciepła i kupić porządny piec na gaz albo i na węgiel – by zimą nie marznąć i nie bankrutować.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
