Opiekun sztuki i kobiet
  • Joanna BojańczykAutor:Joanna Bojańczyk

Opiekun sztuki i kobiet

Dodano: 
Jeffrey Epstein, milioner skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich
Jeffrey Epstein, milioner skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich Źródło: Netflix
Jeffrey Epstein, o którym na łamach „Do Rzeczy” po raz pierwszy pisałam przed ponad sześcioma laty („Po Weinsteinie Epstein”, nr 34/2019), dobrze czuł się w roli mecenasa sztuki. Finansował artystów, ale wciągał ich w swoją grę i oczekiwał usług związanych z sutenerskim procederem. Oni – zaszczyceni, że mają oświeconego przyjaciela – nie odmawiali.

Drogi Jeffreyu, chciałem ci podziękować za to, że wczoraj otworzyłeś przede mną drzwi swojego wspaniałego rancza. Jakiż z ciebie natchniony i inspirujący człowiek… Muszę przyznać, że po raz pierwszy zetknąłem się ze światem tak wizjonerskiego człowieka. Masz taki gust, takie wyczucie proporcji, harmonii i pożądania. Było coś absolutnie zmysłowego we wszystkim, co widziałem; czułem się odurzony od początku do końca, bez kropli alkoholu. Jakbym był w środku dzieła sztuki”.

Nadawcą tego pełnego czułości listu z roku 2012 był Frédéric Chaslin, francuski kompozytor, dyrygent, pianista, przez pewien czas dyrektor muzyczny opery w Rouen, także Opery w Jerozolimie. Epstein prosił go o pomoc w zdobyciu biletów do opery w Santa Fe, w stanie Nowy Meksyk, której Chaslin był dyrektorem. W ramach podziękowania muzyk zostaje zaproszony na rancho Epsteina o powierzchni czterech tysięcy hektarów.

„To była rozkosz. Wielki salon wciąż przesiąknięty jest zapachem Twojego Chopina” – pisze gospodarz zachwycony koncertem.

Nawiązuje się znajomość oparta na wzajemnej wymianie usług oraz zamiłowaniu do sztuki.

Woody Allen jest bogiem w Paryżu

Znajomość dwóch panów nie ograniczyła się do jednego pobytu dyrygenta w gościnnych rezydencjach Epsteina. W latach 2013–2018 panowie wymienili 1,5 tys. e-maili. Teraz, po ujawnieniu ich treści, Frédéric Chaslin broni się, twierdząc, że ich relacja nie była bliska: „Nie byłem wystarczająco bliskim mu człowiekiem, by móc poznać jego mroczną stronę”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także