W apelu do Sądu Najwyższego biskupi stwierdzili, że "przepis przeciwko obywatelstwu jest niemoralny, byłaby to skandaliczna kara wobec małoletnich”.
W ostatnich miesiącach nasiliły się krytyczne stanowiska amerykańskich diecezji wobec zaostrzenia polityki antyimigracyjnej przez administrację Trumpa: stawką jest sama tożsamość Stanów Zjednoczonych.
Zniesienie zasady ius soli
"Dzieci nie popełniają żadnego wykroczenia, rodząc się w Stanach Zjednoczonych. Jednak ten dekret wykonawczy czyniłby je bezpaństwowcami. Pozbawienie niewinnego dziecka obywatelstwa z powodu statusu migracyjnego rodziców byłoby skandaliczną karą” – tymi słowami Konferencja Episkopatu Stanów Zjednoczonych złożyła przed Sądem Najwyższym dokument amicus curiae, w którym zwróciła się do sędziów o odrzucenie dekretu wykonawczego nr 14160 podpisanego przez Donalda Trumpa 20 stycznia 2025 roku, który wykluczałby z obywatelstwa amerykańskiego dzieci osób nieposiadających legalnego tytułu pobytu lub posiadających zezwolenia tymczasowe (np. na studia czy okresową pracę). W dokumencie biskupi stwierdzają, że kwestia ta "nie dotyczy tylko statusu obywatelstwa czy XIV poprawki do konstytucji”, ale "tego, czy prawo potwierdzi lub zaprzeczy równej wartości osób urodzonych w naszej społeczności?”.
Podklasa bez praw zamiast obywateli
Kwestia migrantów w ostatnim czasie mocno nadwyrężyła relacje amerykańskiego episkopatu z administracją Donalda Trumpa. Podczas gdy Biały Dom przygotowuje się do walki przed Sądem Najwyższym USA o zniesienie zasady ius soli (obywatelstwo z tytułu urodzenia), amerykańscy biskupi stają po stronie dzieci imigrantów urodzonych w USA. Odwołują się w tym do nauczania Kościoła o niezbywalnej godności każdej osoby i cytują adhortację apostolską "Dilexi te” papieża Leona XIV na temat przyjmowania migrantów. Biskupi ostrzegają, że zniesienie ius soli doprowadziłoby do 2045 roku do powstania 2,7 mln nowych mieszkańców pozbawionych statusu prawnego, zmuszonych do życia jako podklasa lub do migracji do kraju, którego nigdy nie znali. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych rozpatrzy sprawę 1 kwietnia.
Ścieżka do obywatelstwa
Opowiedzenie się przez biskupów po stronie dzieci imigrantów urodzonych w USA jest jedynie ostatnim rozdziałem narastającego sporu z obecną administracją. Kilka godzin przed orędziem o stanie państwa wygłoszonym przez Donalda Trumpa, 18 biskupów z diecezji przygranicznych zwróciło się do Kongresu z prośbą o kompleksową reformę imigracyjną, obejmującą "ścieżkę do obywatelstwa” dla pracowników bez dokumentów i ich rodzin. Uznając prawo państwa do regulowania przepływów migracyjnych, biskupi zdecydowanie odrzucili „masowe deportacje bez rozróżnienia”, potępili też wyrywkowe kontrole, aresztowania bez nakazu i przyspieszone wydalenia.
Przezwyciężyć dziedzictwo niewolnictwa
Bp Brendan Cahill, stojący na czele Komitetu ds. Migracji Konferencji Episkopatu Stanów Zjednoczonych, w imieniu swych współbraci skrytykował plan rozbudowy federalnych ośrodków detencyjnych do 92 600 miejsc, przywołując historyczny precedens internowania obywateli amerykańskich pochodzenia japońskiego podczas II wojny światowej. Według danych przytoczonych przez episkopat, sześciu na dziesięciu zatrzymanych to katolicy, a trzy czwarte z nich nie ma wyroków skazujących.
W kontekście toczącej się debaty biskupi przypomnieli, że stawką jest utrzymanie zasady konstytucyjnej, która powstała po wojnie secesyjnej, aby przezwyciężyć dziedzictwo niewolnictwa. "Zniesienie obywatelstwa z tytułu urodzenia nie ma podstaw historycznych, prawnych ani moralnych – konkluduje dokument amerykańskiego episkopatu – i spowodowałoby szkody nie tylko dla poszczególnych osób, ale dla całego narodu”. Konflikt między Białym Domem a Kościołem katolickim w sprawie imigracji staje się coraz bardziej wyraźny i nasila się z każdym dniem, dotykając obecnie sedna amerykańskiej idei obywatelstwa.
Czytaj też:
Tak biskupi ocenili Trumpa. Ujawniono nowy raportCzytaj też:
Biskupi żądają przeprosin od Trumpa. Chodzi o film z Obamą
