Ponad 200 lat temu, we wrześniu 1825 r., król Prus Fryderyk Wilhelm III został zaproszony do katedry w Magdeburgu na festiwal muzyczny. Podczas słuchania kolejnych wykonawców monarcha miał czas na rozejrzenie się po wnętrzu starodawnej świątyni. Katedra była w zastraszająco opłakanych stanie.
Po powrocie do Berlina Fryderyk Wilhelm III rozkazał wdrożyć program rekonstrukcji świątyni i wypłacić na tę rzecz spore sumy z królewskiej szkatuły. To zapoczątkowało falę inicjatyw na rzecz odbudowy zabytków niemieckiej epoki romanizmu i gotyku, która współgrała z modą na romantyzm. Opowiada o tym wystawa „(Od)budowa przeszłości – katedra w Magdeburgu i odkrywanie średniowiecza w Prusach”.
Zasłużona ruina
Kto pamięta jeszcze, że Magdeburg – dziś stolica Saksonii-Anhalt – nazywany był kiedyś Trzecim Rzymem”. Ten pyszny przydomek przydano saksońskiej metropolii we wczesnym średniowieczu, gdy miasto nad Łabą uczynił swoją ulubioną siedzibą Otto I (912–973), imperator Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. I to właśnie on za swoich rządów nakazał budowę romańskiej świątyni pw. św. Maurycego i św. Katarzyny Aleksandryjskiej, poprzedniczki tej jednej z najświetniejszych europejskich katedr. Tuż obok wybudowano cesarskie Palatium, którego resztki, odsłonięte przez archeologów, można dziś oglądać w bezpośrednim sąsiedztwie magdeburskiej katedry. To były wzorce rzymskie – pałac władcy sąsiadował z naczelną świątynią oficjalnego kultu.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
