Prowadzenie przez dziennikarza wywiadu często polega na grze z interlokutorem. Jej punktem wyjścia jest obsadzenie rozmówcy w określonej roli. Chodzi o to, żeby wyartykułował on treści, których oczekuje od niego gospodarz. Oczywiście gość takiemu zabiegowi może się oprzeć, ale tylko wtedy, gdy zdaje sobie sprawę z podjętej wobec niego gry i nie chce się wpisywać w z góry założony scenariusz.
Nie wiem, co myślał kard. Grzegorz Ryś podczas wywiadu, który w RMF FM w Środę Popielcową (a więc w znaczącym dla katolików dniu) przeprowadził z nim Tomasz Terlikowski. Natomiast trudno było się oprzeć wrażeniu, że dziennikarz podjął z metropolitą krakowskim grę. Oto do rozmowy został zaproszony hierarcha kościelny powszechnie kojarzony ze zjawiskiem określanym w polskiej debacie publicznej mianem „katolicyzmu otwartego”. Ów purpurat ma na swoim koncie wypowiedzi i gesty, które nieraz wywoływały kontrowersje, i to wśród osób deklarujących zatroskanie z powodu kondycji Kościoła katolickiego w Polsce. Natomiast Terlikowski postrzegany jest jako gorliwy neofita „katolicyzmu otwartego.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
