W połowie stycznia media podały, że papież Leon XIV konsekwentnie unika spotkania z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Ojciec Święty miał być oburzony jego polityką w dziedzinie ludzkiego życia. W marcu 2024 r. francuski parlament przyjął zmianę konstytucji, która gwarantuje kobietom prawo do uśmiercenia własnego nienarodzonego dziecka. W maju 2025 r. niższa izba parlamentu przyjęła z kolei ustawę legalizującą eutanazję; obecnie trwają prace nad szczegółami, a rzecz gorąco popiera sam prezydent
Pogarda dla prawa naturalnego
W ten sposób Francja staje w światowej awangardzie zjawiska, które św. Jan Paweł II potępiał jako cywilizację śmierci. Nawet jeżeli w przypadku eutanazji Francuzów „wyprzedziły” inne państwa europejskie, to gdy idzie o aborcję, Paryż nie ma sobie równych. Prawo do zabijania dzieci poczętych nigdzie indziej nie jest zagwarantowane konstytucyjnie. Na coś takiego nie zdobyły się nawet Sowiety. Francuskie elity nie kryją swojej pogardy dla prawa naturalnego i chrześcijańskiej etyki. Dano temu wyraz podczas letnich igrzysk olimpijskich w 2024 r. – ceremonia inauguracji zawierała elementy otwarcie bluźniercze.
Dlatego medialne doniesienia dotyczące niechęci Leona XIV do przyjęcia Emmanuela Macrona zostały przyjęte przez konserwatystów z dużym entuzjazmem. Wydawało się, że papież robi to, co powinien: wyraża głęboką dezaprobatę dla skrajnie niemoralnej polityki. Niestety, szybko okazało się, że to tylko plotki. W trzeciej dekadzie stycznia rzecznik Stolicy Apostolskiej Matteo Bruni poinformował, że Leon XIV wcale nie odrzucił prośby Macrona o spotkanie. Niemiecka katolicka agencja prasowa, powołując się na źródła w Watykanie, podała, że takie odrzucenie byłoby po prostu „nie do pomyślenia”.
Cała ta sprawa dotyka jednego z największych problemów współczesności: milczenia Kościoła katolickiego wobec straszliwych zbrodni popełnianych na niewinnych ludziach. Tym są właśnie aborcja, eutanazja czy in vitro – wszystkie te procedury są ze swojej istoty nakierowane na niszczenie życia. W przypadku in vitro teoretycznie chodzi o wzbudzenie potomstwa, ale odbywa się to w nieuchronny sposób za cenę uśmiercania ludzkich zarodków – albo poprzez ich bezpośrednie zniszczenie, albo poprzez zamrożenie, co oznacza zabicie odsunięte w czasie.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
